Dla dla autysty w spektrum świat jest nieprzewidywalny, niebezpieczny i nazbyt przeładowany.
W jego rodzinie nierzadko jest chaos i wiele ukrytych tajemnic, a także przemilczanych historii, a wtedy rodzice nie ogarniają swoich emocji i dziecko z delikatną strukturą je przejmuje, ponieważ ma niedojrzały układ nerwowy, który nie jest w stanie ich przetworzyć, ani samodzielnie się uspokoić. Na tym etapie nie ma dostępu do AUTOREGULACJI.
I zamiast żyć własnym życiem… chroni się przed ich stanami poprzez zawężenie bezpośredniego kontaktu oraz komunikacji.
Kieruje uwagę do własnego wewnętrznego świata, w którym ma większą przewidywalność.
Wycofuje się z nadmiaru intensywnych bodźców.
W dziecka języku brzmi to:
Nie chcę tu być.
Tu się nie da funkcjonować.
To miejsce nie jest dla mnie bezpieczne.
Jest zbyt trudne i nie do uniesienia.
Nie jestem tu chciana / chciany.
Więc ograniczam kontakt.
Wolę pozostać bliżej swojego świata, niż świata ludzi.
Dziecko jest jak antena…
Już w okresie prenatalnym jest dostrojone do stanu matki, a pośrednio także do tego, co dzieje się między nią, a drugim rodzicem…
Rejestruje i przejmuje zmiany w jej ciele, lęki, niepokoje, rozbieżności pomiędzy tym co czuje, a jak się zachowuje, a także atmosferę wokół swojego pojawienia się.
Już w brzuchu mamy czuje z jaką intencją zostało powołane na ten świat… Czy jest z radością oczekiwane… A może jego obecność coś komplikuje i zaburza w życiu rodziny.
I jeśli w tym czasie mama przeżywa niepewność i silny stres w relacji z ojcem dziecka… dziecko zaczyna się adaptować do tych warunków i sukcesywnie organizować wokół wycofania, zanim jeszcze się narodzi.
Po porodzie odbiera kolejne, nowe komunikaty.
Wie znacznie więcej niż jest mówione…
Zauważa sprzeczności w zachowaniach i emocjach rodziców…
Czuje brak prawdy…
Czuje, że nie ma prawa do bycia sobą…
Albo, że jest nieważne.
I obciążone oczekiwaniami.
Matka albo ojciec raz je kocha i okazuje ciepło…
… innym razem odrzuca i ma pretensje, gdyż nie jest właściwe.
Dziecko uczy się, jak ukrywać swoją prawdę, ograniczać wyrażanie siebie, ponieważ jego sposób komunikowania nie spotyka się z życzliwym przyjęciem.
Z ogromnym trudem przychodzi mu mówienie o tym, co naprawdę przeżywa… więc jest posądzane o kłamstwa albo o manipulacje i ostatecznie zamyka się w swoim świecie.
Boi się być sobą.
Zauważa, że jego sposób reagowania i wyrażania jest dla rodziców niezadowalający.
Zaczyna się kontrolować…
Stopniowo wycofywać.
I traci do nich zaufanie… gdyż sposób odnoszenia się do niego i tego rodzaju bliskość, jest dla niego zbyt obciążająca i nieprzewidywalna.
Ma w sobie ogromny lęk przed błędem… oraz przed zmianą.
Ma także niezgodę na siebie… i jednocześnie presję doskonałości.
Między innymi właśnie po tym poznaje się, że w systemie rodziny istnieją silne i ukryte oczekiwania… Gdzie powszechna jest (i była, patrząc wstecz na przodków) krytyka, ocenianie, zawstydzanie, porównywanie do innych, wytykanie błędów, brak zauważenia wysiłku i potrzeb dziecka, przesadne wymagania do niego oraz brak akceptacji dla jego odmienności… co kształtuje właśnie taki sposób przeżywania siebie.
Zaczyna funkcjonować, jakby każde jego zachowanie, reakcje, to co mówi, jak okazuje emocje, jakie podejmuje działania albo czy w ogóle coś robi… mogło zostać zakwestionowane… dlatego stale się kontroluje i ogranicza własną spontaniczność.
UWAGA: Jakiś przodek w tej rodzinie także musiał się kiedyś dopasowywać… aby przetrwać.
Zrezygnował z własnego sposobu bycia…
Podporządkował się wymaganiom bliskiego otoczenia…
Nauczył się tłumić swoją indywidualność, potrzeby, odruchy i spełniać oczekiwania, by zostać przyjętym… zamiast ukaranym, skrytykowanym, zignorowanym, poniżonym, odrzuconym… by nie stracić miejsca w rodzinie.
Dziecko nieświadomie przejmuje te wzorce, co doprowadza je do skrajności.
Nie chce być obciążane trudnościami przez matkę i/lub ojca i nie jest w stanie dźwigać, tego, co oni sami niosą po własnych rodzicach.
W systemie rodzinnym takie wzorce chcemy czy nie… przenoszone są to dalej, aż ktoś zaczyna je wyrażać w swoim zachowaniu albo w objawach.
Dzieje się tak dlatego, że te nierozwiązane doświadczenia z poprzednich pokoleń wpływają na sposób odczuwania i reagowania dzisiejszych rodziców…
Więc ich dziecko organizuje się w odpowiedzi na to, co od nich odbiera.
Autyzm… jest RUCHEM WYDOSTANIA SIĘ POZA SYSTEM RODZINY.
WYJŚCIEM… JAKO JEDYNA DOSTĘPNA FORMA OCHRONY.
Neuroróżnorodność potrzebuje oceanu delikatności… Bowiem oznacza PRZECZULENIE NA NADMIAR BODŹCÓW I BRAK WEWNĘTRZNEGO FILTRA W KONTAKCIE Z RODZINĄ I ZE ŚWIATEM!
Próby zmieniania dziecka nie zmienią jego… Ono nie odwraca się od rodziców i innych ludzi, tylko od tego, co w kontakcie z nimi jest dla niego zbyt trudne do uniesienia.
Przy odpowiednim prowadzeniu i spokojnej obecności potrafi wracać do interakcji, bliskości, przebywania w czyjejś obecności, ale potrzebuje do tego przewidywalności, łagodności, braku krzyku, prostych komunikatów bez presji, stabilnych nastrojów oraz zachowań mamy i taty.
Do autysty wszystko dociera…
Jest tego zbyt dużo…
Bodźce, takie jak np. dźwięki, ruch, słowa i emocje osób wokół… napływają bez przerwy i nie umie ich filtrować, ani selekcjonować.
Każda informacja zostaje w ciele.
Co więc pomaga?
Na początek zaznajomienie się z wiedzą o tym, czym SPEKTRUM.
Stworzenie w domu rodzinnym struktury… czyli stałego przebiegu dnia, powtarzalnych zasad.
Przewidywalnych zachowań rodziców.
Ustalenia granic.
Czułego zaopiekowania.
Właściwej regulacji dziecka od strony mamy i taty, czyli stabilności emocjonalnej, która nie zmienia się co chwilę… ponieważ dzięki temu będzie mogło używać MECHANIZMU FILTROWANIA, a jego układ nerwowy nauczy się wyciszać i różnicować bodźce.
Autyzm to jest przeraźliwie głęboka POTRZEBA BEZPIECZEŃSTWA.
I gdy tego zabraknie… WYCOFANIE JEST SPOSOBEM NA PRZETRWANIE.
Próbą pozostania sobą w sytuacji przekraczającej i bardzo przeciążeniowej.
WAŻNE: Popatrz głębiej do swojego rodu…
To jest powtórka.
Gdyż bezpieczeństwo w Twoim systemie rodzinnym u któregoś z przodków, wliczając w to mamę i tatę, a dalej dziadków i pradziadków… było zagrożone lub całkowicie go zabrakło.
ZABURZONY ZOSTAŁ PRZEPŁYW DAWANIA I BRANIA… A wtedy potomek przestaje brać ze świata.
Nie przyjmuje pełnego kontaktu…
Zawęża to, co do niego dociera…
Odcina się…
Nie oddaje siebie…
Tworzy izolującą go od reszty niewidoczną membranę.
Zamyka się w swoim wewnętrznym świecie, by się ochronić.
W ten sposób buduje dla siebie przestrzeń, w której jest w stanie funkcjonować.
Wysoka wrażliwość neurologiczna, jest więc zatrzymaniem… wymiany.
Wymiany czyli przepływu pomiędzy dzieckiem, a jego najbliższym otoczeniem.
Zatrzymaniem przyjmowania i procesu, w którym dziecko bierze ze świata to, co do niego dociera i odpowiada na to w kontakcie z inną osobą.
Wskazywać to może na osoby w rodzie, które niegdyś zostały odrzucone, wzgardzone, uważane za mniej wartościowe, pominięte i/lub zapomniane. A dziś… dziecko nieświadomie identyfikuje się z tym kimś wykluczonym… Przejmuje jego los.
I wycofuje się ze świata tak, jak ta osoba, która została przez rodzinę wykluczona… a nawet usunięta z życia (jest tym także aborcja).
Autystyczne dziecko nie czuje się widziane…
Ma ogromną trudność w autoregulacji własnych emocji…
I w mamie i/ub tacie, nie znajduje tego, kto potrafi mu tę regulację zapewnić.
Jest zdane samo na siebie, bez poczucia, że za jego plecami stoi rodzic w mocy z zasobami, z których można brać garściami… wzmacniać się nimi, mierzyć z wyzwaniami, rozwijać skrzydła, myśleć o sobie dobrze, nie bać się trudnych zadań, ruszać ku życiu z odwagą i wiarą w siebie oraz we własne potencjały!
To dziecko nie może, gdyż dźwiga w sobie odpowiedzialność… KTÓRA DO NIEGO NIE NALEŻY.
Ponadto bardzo wyraźnie reaguje na fałsz…
Na zaburzoną zmienność zachowań u innych… a szczególnie u rodziców.
Na presję, że ma być kimś innym, niż jest.
Na brak prawdziwego zainteresowania jego światem.
Na pośpiech i narzucane mu nagłego tempa zrobienia czegoś.
Na nadmiar wymagań dobrego wsparcia.
Na naruszanie granic.
I na manipulację.
Bierze na siebie za dużo!
Niesie między innymi COŚ ZA RODZICÓW… Ich lęki i całą resztę tego, z czym sami sobie nie radzą, nie dopuszczają do swojej świadomości…
I nie chcą tego zobaczyć… nawet gdy ich dziecko cierpi.
Wycofanie autysty jest więc próbą zatrzymania tego procesu… Formą przywracającą prawdę.
Tym sposobem RODZINA DZIECKA ZOSTAJE ZATRZYMANA… nie może działać jak wcześniej. Jest na niej wymuszone popatrzenie na wiele spraw głębiej… gdyż nie da się już udawać, że wszystko działa.
I pojawiają się konsekwencje.
Autyzm ujawnia granicę, którą system rodziny przekraczał przez pokolenia!
UJAWNIA TEŻ OGROMNĄ INTENSYWNOŚĆ ODBIORU ŚWIATA, KTÓRA NIE ZOSTAŁA NALEŻYCIE PRZYJĘTA…
Naprawdę zobaczona i uznana…
Nie została potraktowana poważnie, objęta uwagą i opieką.
W efekcie dziecko nie dostało przestrzeni, by się właściwie rozwinąć i zostało przytłoczone historią rodu.
Autyzm jest odmową…
Brakiem zgody.
Wyraźną granicą.
I dziecko tę granicę wyraża całym sobą.
Nie dopuszcza więcej, niż jest w stanie ponieść.
Przerywa dotychczasowy sposób działania rodziny… wyrywając rodziców z letargu.
Ale jeśli nie wpisuje się w wyobrażenia rodziców o typowym rozwoju… będą musieli się spotkać ze stratą własnych wyobrażeń.
Skonfrontować z tym, czego sami nie kontrolują…
Z własną bezradnością… i ograniczeniami w sobie, których nie chcieli widzieć.
Z odpowiedzialnością za to, jak reagują na dziecko… czy są przy nim spokojni i przewidywalni, czy chaotyczni, przeciążający, zmienni i nieobecni… choć niby są.
Ale jeśli to wszystko zrozumieją, będą musieli zmienić całą swoją tożsamość rodzicielską, inaczej system rodzinny będzie pochłaniać dalsze cierpienie… a najbardziej dziecko.
Systemowo na tle neuroróżnorodności występują silne doświadczenia traumatyczne w tle rodu…
Szczególnie wojenne.
Sytuacje skrajnego zagrożenia życia… jak egzekucje, obozy, długotrwały przerażający lęk… co prowadziło do zamrożenia reakcji emocjonalnych i fizjologicznych.. organizm uczył się wtedy przetrwania poprzez odcięcie czucia, ograniczenie reakcji i stałą gotowość na zagrożenie.
Tego typu zapis w rodzinie przekazywany jest dalej i ujawnia się w kolejnych pokoleniach, jako np. ODMIENNA WRAŻLIWOŚĆ UKŁADU NERWOWEGO.
Z tego powodu dzisiejsi potomkowie mogą odczuwać w sobie duży strach przed życiem… choć nie należy on do ich własnego doświadczenia.
Przykładowo: dzieci mogą pragnąć odwiedzić miejsca związane z traumą, np. Oświęcim… jako wyraz tej nieświadomej więzi… czyli wewnętrznego przyciągania do tego, co w rodzie pozostało przerwane, nieprzeżyte do końca (żałoba), przemilczane, zatajone lub niewyrażone… i to nadal domaga się zobaczenia, uznania i należnego miejsca w świadomości rodziny.
Bardzo ważne jest nie identyfikowanie się z czyimś losem… problem w tym, że niestety najczęściej nie mamy pojęcia, że jesteśmy w ruchu uwikłania.
Należy więc fundamentalnie zmierzyć się z własną rodzicielską niemocą i pracować nad nią…
Nad poczuciem rozczarowania własnym dzieckiem, które nie spełnia wymarzonych oczekiwań i porzuceniem swojego niezadowolenia oraz wyobrażeń o tym, jakie miało być, a nie jest… więc stało się rozczarowaniem. Doprawdy trudno nie załamać się pod takim ciężarem!
WAŻNE: Jeśli ten proces nie zostanie przez matkę i ojca uzdrowiony, rozczarowanie zamienia się w subtelne lub jawne odrzucenie dziecka… i ono odczuwa to bardzo dobitnie!
Gdy mówimy o autyzmie… rodzic nie ma wyjścia…
Musi się w końcu zatrzymać i zobaczyć więcej, niż chciał doświadczać i widzieć…
Porzucić to swoje wyobrażenie o cudownie idealnym dziecku, który miał dawać mamie i tacie poczucie pewności i spełnienia…. i kontroli nad przyszłością.
I jeśli ta utrata własnych oczekiwań nie zostanie właściwie przeżyta, wtedy emocje w rodzicu się zamrażają i zaczynają działać w tle jako:
- bezsilność
- poczucie winy
- wstyd
- wycofanie emocjonalne wobec dziecka…
- unikanie z nim kontaktu
- nadmierne jego kontrolowanie
- irytacja
- gniew
- trzymanie się sztywnych schematów
- trudność w odczuwaniu bliskości
- wewnętrzny opór
- chłód wobec dziecka
Pojawia się też konflikt pt. kocham moje dziecko…
i jednocześnie… to nie jest to, czego chciałem / chciałam.
Bez integracji tych obu stanów powstaje wyrwa, którą dziecko odbiera jako:
- przepaść w budowaniu zaufania do własnych odczuć
- poczucie braku bezpieczeństwa
- dezorientację, co jest prawdziwe, a co tylko reakcją rodzica + brak w nim oparcia
- brak pewności czego się po nim spodziewać
- konieczność kontrolowania siebie, by nie pogorszyć sytuacji
- wewnętrzne przekonanie, że musi być czujne, by odgadnąć rodzica reakcje, sprawdzać w jakim jest stanie, humorze
- poczucie, że jest nieprzewidywalny w zachowaniu i zmienny jak chorągiewka na wietrze
Najbardziej obciążające dla dziecka z autyzmem jest to, że wyczuwa, iż jego inność nie jest w pełni przyjęta… a nie, że jest inne!
Ono może nie rozumieć norm społecznych… Ale doskonale odbiera, czy jest chciane takie, jakie jest 🧡
Autyzm jest powiązany z zatruciem ciała metalami ciężkimi i w tym kontekście bardzo dobre efekty są u osób przyjmujących zeolit, więcej informacji znajdziesz TU.
WPIS AUTORSTWA:
© WRACAM DO SIEBIE – SYSTEMOWO (to nasz rodzimy profil, który dotyka kwestii rodowo-systemowych… zachęcamy do obserwowania publikacji TU)











0 Comments