MÓJ POWRÓT DO SIEBIE… CZYLI ROZMOWA Z RAFAŁEM, KTÓRA 'URATOWAŁA’ MNIE TEGO DNIA I ZAINSPIROWAŁA DO JEJ SPISANIA

28.11.2025 | OPEN, ŚWIADOMOŚĆ

WSTĘP…

 

17 listopada 2025, poniedziałek… ten dzień był dla mnie naprawdę ciężki. Miałam głowę pełną zmartwień, w tle listę spraw zawodowych na już i poczucie, że kompletnie się wyprułam… i nie mam z czego dawać.

W końcu mnie ścięło i zrobiłam sobie dłuższą drzemkę. Gdy się obudziłam, coś zjadłam, pokręciłam się… ale mój mózg dalej mielił to samo 🙉

Uznałam, że sama ze sobą teraz tego nie uniosę… i poprosiłam Rafała (mojego partnera i współtwórcę alchemii…), by przyszedł do mnie do sypialni i ze mną pogadał.

Usiadł więc na naszym wielkim, szarym uszaku i powiedziałam mu co się dzieje… Już po kilku minutach poczułam, że coś się we mnie uspokaja i porządkuje… Jego mądre słowa trafiały we właściwe miejsca.

I wtedy po cichutku włączyłam dyktafon w telefonie… o czym Rafał dowie się dziś, po publikacji wpisu 🤭…

Po prostu pojawiła się we mnie na tyle silna myśl… że to, co ja teraz słyszę… nie tylko dla mnie będzie cenne.

I choć nie miałam pojęcia ile ta pogadanka potrwa… niepostrzeżenie się rozkręciła… zresztą starałam się ją podtrzymywać i ciągnąć go za język 😀😜

 

Była to nasza bardzo ludzka próba ogarnięcia tego, jak w ogóle żyć… kiedy jest trudno.

I co z tym zrobić.

 

Zapraszam Cię do wygodnego fotela lub na kanapę i chwili ciszy… gdyż jest to dłuższy dialog z ogromem ważnych tematów, których dotknęliśmy… jak zaufanie do życia, powrót do siebie, lęk o przetrwanie, obfitość, sukces, pieniądze, potęga ludzkiego losu, sprawy dziedziczenia rodowych traum, rodzina, odpowiedzialność w dorosłym życiu, pokora, ruch do życia, gotowość na zmiany… albo jej brak… I znacznie więcej!

Wiedziałam, że będę chciała to spisać i udostępnić… w dniu jego urodzin 🌼… jako zapis czystej, autentycznej wymiany myśli pomiędzy nami.

Mam nadzieję, że znajdziesz dla siebie mnóstwo pocieszenia… coś, co choć troszeczkę pomoże rozluźnić w Tobie napięcie i pozwoli Ci spojrzeć na sytuację z jaką się mierzysz… od zupełnie innej i nowej strony 😊

 

No to lecimy…

 


 

Rafał: Jeśli jest w moim ciele przemęczenie wszystkim… i było dużo emocji… robię to, co jest fundamentalne, wracam do siebie... do tego trzonu.

Agnieszka: Czym jest ten trzon?

Rafał: To świadomość tej drogi, którą przebyłem. Gdzie byłem. Gdzie jestem dzisiaj. Jak sobie potrafię radzić z pewnymi rzeczami, itd. Wiem co chciałbym stworzyć, osiągnąć i w taki sposób, że można do tego dojść. Wierzę w to i wiem także jaką wartość może to wnosić w życie innych ludzi.

Agnieszka: Jaką wartość?

Rafał: Bezcenną i potrzebną, ponieważ każdy w jakiś sposób był, jest lub będzie zagubiony. I będzie potrzebował takiej przestrzeni, gdzie będzie mógł się pozbierać i odnaleźć to, co najważniejsze w życiu.

Agnieszka: Czyli co? Czym to jest?

Rafał: Jest drogą do siebie. Zaufaniem własnej intuicji, wejściem na ścieżkę świadomości i ostatecznie miłości.

Agnieszka: To jest trudne.

Rafał: No tak… Jest to trudne, bo wpływa na to masa elementów. Dlatego koncepcja przestrzeni, gdzie są zintegrowane różne aspekty w jednym miejscu (chodzi o nasze 'UNIWERSUM’ tu na stronie), jest tak ważne. Bo życie to układanka nieskończonej ilości elementów. I potrzebna jest przestrzeń, która oferuje takie treści, które zainspirują do dalszych poszukiwań… albo dadzą jakąś nadzieję, szansę, właśnie kiedy jest się w beznadziejnej sytuacji. Pokażą inny trochę świat, inne spojrzenie i perspektywę na coś.

To tak jak ja… trafiłem kiedyś na Twoją inną stronę na Facebooku, gdzie treści które publikowałaś dały mi wtedy nadzieję na jakiś nowy początek, na nowe coś. Tchnęło to we mnie moc wytrwania.

Czasem chodzi o te kilka iskier, które pozwolą Ci się utrzymać w danym momencie na powierzchni.

Agnieszka: I nie utonąć…

Rafał: Nooo, być może już wtedy toniesz… chodzi o to, żeby nie utopić się całkowicie. Zaufać.

Agnieszka: Czym zatem jest dla Ciebie zaufanie?

Rafał: Pewnie można wiele tu wymieniać, ale na pewno taką wewnętrzną pewnością, że idzie się w dobrą stronę, mimo wszystko. Że jest się w dobrym miejscu teraz, tak jak jest.

Agnieszka: A jeśli to miejsce wcale nie jest w czyimś poczuciu dobre, bo coś bardzo boli mentalnie? To czy jest to dobre miejsce?

Rafał: Nie wiem. To zależy… musiałbym bardziej wiedzieć o co pytasz.

Agnieszka: Powiedziałeś coś takiego, że jest się w dobrym miejscu w teraz, tak jak jest. Ale czy zawsze jest się w dobrym miejscu, bez względu na to, jaka jest sytuacja? Czym w takim razie jest dobre miejsce? A może zaufanie jest dobrym miejscem, bez względu na sytuację w której człowiek się znajdzie?

Rafał: Często bardzo łatwo można zmienić zdanie na temat danej sytuacji… zmieniając tylko myślenie na temat tego, co się dzieje.

Agnieszka: To, co ma zrobić ktoś, kto sytuację ma bardzo trudną i np. nie będzie mieć za co kupić jedzenia? Takich ludzi jest dużo, którzy aktualnie są, albo byli kiedyś… pod ścianą. Jak oni mają sobie poradzić?

Rafał: Na pewno nie będzie tutaj jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od wielu rzeczy. Jakaś możliwość zawsze istnieje. Życie to amplituda… góra, dołek. Cały czas na przestrzeni życia znajdujemy się w różnych położeniach. Istotą jest zrozumienie po co się znajdujemy w tych gorszych momentach. Nie należy traktować ich jako kara czy przekleństwo, ale jako możliwość… okazja do stworzenia z tego zasobów w swoim życiu i do przetransformowania tej sytuacji, tego doświadczenia w wartość, w naukę i w miłość…

Bez ciemności nie ma światła. Jedno z drugim koegzystuje. Żeby mogło być światło, musi być ciemność.

Agnieszka: Czyli co trzeba zrobić w takim momencie, gdzie człowiek czuje, że się zapada… że dopada go obłęd przez to, co dzieje się w jego życiu… paraliż, lęk. Czym jest taka pierwsza rzecz…?

Rafał: Można pomyśleć, że z jakiegoś powodu jest to potrzebne i ważne na teraz. I zaufać… co pozwala bardziej się uspokoić, nie nakręcać jeszcze bardziej. Czasami człowiek prozaiczne rzeczy potrafi tak nakręcić, aż do poziomu nieuzasadnionego ekstremum i to tylko poprzez takie, a nie inne myślenie o danej sytuacji.

Dana sytuacja może być albo straszna, albo neutralna, zależy to od punktu widzenia.

Agnieszka: A jeśli ten punkt widzenia jest u kogoś w zamroczeniu strachem o byt, o przetrwanie…?

Rafał: No dobrze, w takim razie wracamy do tego, że nie należy walczyć z tym, że tak, a nie inaczej się czujemy, tylko pozwolić temu przepłynąć przez siebie.

Agnieszka: Być z tym.

Rafał: Pozwolić sobie w danym momencie na ten stan, na emocje, takie jakie są. Bo człowiek co od razu chce? Uciec od tego… Nie mieć z tym styczności. Nie zmierzyć się z tym. Nie ubabrać się w tym. A to właśnie trzeba zrobić na przekór… Zaakceptować. Pozwalać sobie być w tym, na ile to możliwe. Oswoić to w jakiś sposób. Nie utożsamiać się za bardzo ze strachem. Bo im bardziej chcesz uciec od lęku, tym bardziej go dokarmiasz, nasycasz, eskalujesz.

A kiedy się zatrzymasz, pozwolisz mu pierw być… napierać… pozwolisz mu żeby przechodził przez Ciebie… gdzieś dalej poza Ciebie… To przejmujesz nad tym władzę i kontrolę. To Ty decydujesz wtedy, w jakim kierunku ta sytuacja idzie… Czy w pogłębienie się i nawarstwienie… Czy w kierunku akceptacji i zaufania.

I w końcu się to rozpuszcza, przekształca.

Agnieszka: Czasami może być potrzebna psychoterapia. Trzeba mieć na uwadze, że na jakiś czas może być koniecznością…

Rafał: Człowiek powinien zrobić wszystko to, co na dany moment jest dla niego możliwe… Co mu pozwoli utrzymać się na powierzchni. Co jest w zasięgu jego świadomości. Co jest dostępne. Każdy z nas jest na innym poziomie świadomości… jeden uzna, że dla niego ostatecznością jest farmakoterapia, a drugi uzna, że coś innego, inny kierunek. I w tym momencie nic nie będzie złe, jeśli pozwala się utrzymać… przetrwać.

Agnieszka: Czyli najważniejsze żeby znaleźć to koło ratunkowe. Chociaż bywa to bardzo trudne. W chwili, gdy jest się w lęku, nie widzimy jego.

Rafał: Czasami najpierw trzeba dać sobie pomóc przez kogoś z zewnątrz, jeśli samemu nie jest się w stanie sobie pomóc. Czyli umieć przyjąć pomoc, albo jej poszukać… jakiegoś przewodnika na jakiś moment. No i przede wszystkim przestać się uważać za niezawodnego i takiego, który nie może mieć słabszego momentu i musi zawsze sobie poradzić.

Agnieszka: No to teraz, gdyby słuchali Ciebie nasi fani… to co byś im powiedział… jeśli ktoś z nich jest w silnym rozproszeniu, zagubieniu?

Rafał: Fundamentalnie, że czemuś lepszemu ma to służyć w ich życiu. Bo z jakiegoś powodu się znaleźli w tu i teraz w takiej sytuacji… ale to od nich zależy czy stanie się to zasobem, czy czymś bardziej pejoratywnym (nacechowanym negatywnie).

Agnieszka: Strach paraliżuje działanie. I być może nie ma innego wyjścia niż na chwilę zwolnić, byle nie zostawać w tej chwili zbyt długo. 

Rafał: Czasami naprawdę wystarczy chwila, żeby złapać ten oddech. Jak się nie da sobie tej chwili, to będziemy się tylko zamartwiać… Pogłębiać swój stan.

Ja też dziś nie mogłem się pozbierać i miałem z tyłu głowy presję, że już od rana powinienem mocno działać, robić… Ale uznałem, że więcej korzyści wyniknie z tego, jak teraz przez kilka godzin pozwolę sobie na powrót do siebie, na zintegrowanie się, scalenie i po prostu zdystansowanie. Co sprawia, że wchodzę w zaufanie, uspakajam się i przychodzi pewność siebie, bardziej racjonalne, logiczne myślenie.

Agnieszka: Medytujesz czasem w takich chwilach.

Rafał: Czy jest to akurat medytacją… (zastanawia się)…

Agnieszka: Bo widzę wtedy, że masz zamknięte oczy, a nawet się subtelnie uśmiechasz i jesteś wyciszony…

Rafał: Tak jak mówię… wracam wtedy do siebie. Przypominam sobie to, co już Ci mówiłem… Jaką drogę przeszedłem, gdzie jestem, po co to robię… 

Agnieszka: Czyli przypominasz sobie jak trudno Ci było?

Rafał: Noo tak… Doceniam to, gdzie byłem. Ostatnie lata. I to gdzie jestem dziś.

Agnieszka: I to daje Ci moc?

Rafał: Zdecydowanie. Bo jest to tym, co najważniejsze… umieć wracać, umieć być w sobie, w tym zaufaniu, w tej miłości szeroko pojętej do siebie samego. Umieć docenić to, co się ma, z kim się jest i gdzie się jest… Mimo wszystko znać swoją wartość.

Agnieszka: Jest to długa ścieżka, gdzie trzeba wiele przepracować, żeby dotrzeć do takiego punktu i mieć takie poczucie.

Rafał: To jest proces… A życie, gdy już się zrobi ten duży proces… i tak sprawdza. Rzuca Cię na kolana i patrzy co z tym zrobisz.

Agnieszka: Testy, testy i nieustanne testy. Jeśli człowiek jest bardziej ugruntowany, to i tak nie ma co liczyć na to, że tych testów nie będzie. Wielu ludzi bardzo liczy na to, że wtedy w końcu będzie lżej…

Rafał: No może być… Bo coś zostanie przepracowane, lekcja odrobiona, tak? Więc w danym obszarze może być już lżej i przyjemniej… Ale przyjdzie jakiś inny obszar, gdzie bierzemy się za porządek w nim… I zabawa jakby analogicznie zaczyna się od początku, tylko na tapecie jest coś innego.

Agnieszka: Wtedy już z inną świadomością do tego podchodzimy… do takiej nowej 'pracy’. Jest to jakaś szansa, że wtedy już po wielu innych procesach, nieco inaczej pracujemy z tym, co się pojawia.

Rafał: No i na tym polega wzrost, że poprzednie Twoje doświadczenia są Twoim zasobem, którym w łatwiejszy sposób możesz przejść następne etapy… Bo już robisz to z innym poziomem świadomości, z inną wiedzą, z innym postrzeganiem i z innym zaufaniem. Inaczej potrafisz odpuszczać. Inaczej myślisz…

Później wiesz, że to znowu jest początek do czegoś innego w Twoim życiu. Po to, by Cię ugruntować w wyższym poziomie bycia, istnienia.

Póki człowiek nie straci w życiu siebie samego do końca… to wszystko jest do zrobienia i odbudowania.

Agnieszka: Czyli dopóki żyjemy… A nawet gdy zapadamy się w otchłań.

Rafał: Tak… Światło gaśnie wtedy, kiedy człowiek fundamentalnie traci siebie samego. I jest koniec tej formy istnienia.

Agnieszka: Dopóki się jest, nadzieja istnieje, nawet kiedy nie widzimy tego światła na daną chwilę…

Rafał: Sztuką jest, aby to światło odnaleźć… które jest za jakimś zakrętem.

Agnieszka: I nie dać się do końca pochłonąć ciemności. Ona potrafi wciągać, jak wir…

Rafał: Czarna dziura… Ale jest to potrzebne, bo to jest kontrast i to jest ten trigger, który Cię aktywuje do koniecznej zmiany.

Agnieszka: Czyli to, co razem tworzymy dla innych ludzi jest czym?

Rafał: Jest tym, co jest w pierwszym zdaniu na landing pejdżu (TU)… Miejscem o zbliżaniu się do siebie samego, jako najważniejszej osoby na świecie… I w tym zdaniu jest wszystko.

Agnieszka: A zatem ostatecznie powrotem do miłości.

Rafał: Tak! W rzeczy samej, bo wracając do siebie i wzmacniając kontakt ze sobą, jesteśmy w tej miłości.

Agnieszka: A z tego poziomu można prawdopodobnie wszystko :)

Rafał: Z tego poziomu realizujemy swój jakiś cel istnienia, swoje przeznaczenie. Wzrastamy… A żeby wzrastać, trzeba ten maraton przejść. Chodzi jeszcze o to, by wiedzieć JAK. A często nie wiemy. I na tym polega życie, że musimy się nim interesować, poznawać siebie i działać w zgodzie ze sobą, ze swoimi uwarunkowaniami. Działać wspierając, a nie destrukcyjnie.

A że świat taki, jaki znamy jest sam w sobie torem przeszkód, który nam tworzy iluzoryczne rozwiązania lub je narzuca, jako jedyne słuszne, to potrzebujemy i ten świat potrzebuje, takiej przestrzeni, gdzie ktoś pokazuje inne możliwości, inne ścieżki… I dzięki poznawaniu siebie tę drogę dopasowywać na dany moment do własnej osoby… Do tego potrzebna jest edukacja, wiedza niepopularna, nieoczywista, ale też zrozumienie, a wtedy można wdrożyć korekty.

Jeśli jeszcze bardziej rozumiemy naturę naszego istnienia na wielu jego poziomach, tym lepiej możemy się realizować w życiu… Wtedy łatwiej zaufać własnej drodze i kształtować życie w zgodzie z tym, kim jesteśmy.

A życie… to przede wszystkim nauka bycia otwartym, elastycznym, obserwującym, dostrzegającym, kiedy coś w nim przestaje się sprawdzać i trzeba poszukać… zmienić coś. Chodzi o umiejętności w miarę szybkiego zauważenia, że powinniśmy coś ważnego skorygować.

Agnieszka: Nie jest to łatwe. Jest to wyzwanie.

Rafał: Świat jest pełen wyzwań.

Agnieszka: Tak… ta planeta jest miejscem ogromnych wyzwań. Nawet narodziny…

Rafał: No właśnie chciałem to powiedzieć. Od samego początku wyjścia na ten świat z łona matki, życie jest wyzwaniem.

Agnieszka: I dla dziecka i dla matki.

Rafał: Dla tych wyzwań żyjemy, one dają nam możliwość do wzrostu.

Agnieszka: A jak wzrastamy…

Rafał: Stajemy się coraz pełniejszą miłością. No, ale ten proces jest totalnie zagmatwany.

Agnieszka: I prawdopodobnie dla każdego. Tylko, że nam się wydaje, że jak ktoś jest bogaty, albo piękny, to on nie ma już problemów.

Rafał: Dla każdego coś się znajdzie na tej planecie.

Agnieszka: Niepotrzebnie się skupiamy na innych.

Rafał: Albo za dużo… Dziś zainspirował mnie cytat Berta Hellingera: „Należy iść za własną gwiazdą. Traci się ją z oczu, jeśli zezuje się w bok, ku innym.”

Agnieszka: Życie wymaga od nas nieustannej OBECNOŚCI, przytomności.

Rafał: Czyli powrotu do siebie… Cały czas umiejętności utrzymania się w sobie. I kiedy trzeba, to wiedzieć jak powrócić do siebie.

Agnieszka: I to jest najtrudniejsze… kontakt z własnymi uczuciami. Bo czasami są takie trudne.

Rafał: Trzeba umieć łapać kontakt z emocjami, jakie by nie były. Bo to jest coś o nas. To jest wołanie naszej Duszy i w ten sposób wygląda jej komunikacja z nami. One są właśnie po to, by zobaczyć siebie. Bo za długo się zezowało ku innym, albo ku czemuś innemu… poza siebie.

Agnieszka: Ten świat nie uczy nas, nawet często nasi rodzice nas nie uczą patrzeć w siebie. Zobacz jak wielu mamy znajomych… albo ludzi z którymi pracowaliśmy, którzy mówią, że rodzice nie uczyli tego. To są tylko nieliczne przypadki, gdzie było inaczej. I dlatego jesteśmy tak kalekim emocjonalnie społeczeństwem, bo te historie w tle były bardzo trudne. Nie było przestrzeni na to. Za dużo okaleczenia.

Rafał: No i być może ta praca będzie zajmować jeszcze wiele wcieleń. Zanim dojdzie się do czegoś konkretnego w danej materii i przepracuje.

Agnieszka: Niektórzy zdążą, niektórzy nie zdążą w tym jednym życiu. Tym bardziej, że te procesy ludzie zaczynają w wieku około 40-50 roku życia, a wtedy często mają już dzieci, obowiązki, więc to wszystko jest wtedy podwójnie trudne, ponieważ czasu mało, a tu nagle jeszcze wjeżdżają nam grube tematy do ogarnięcia razem z resztą życia.

Rafał: To nie wyścig kto więcej, kto szybciej. Trzeba do tego z dystansem podejść, bo można się zafiksować i wpaść w tę spiralę przesadnie, że muszę jeszcze to zrobić i tamto przetransformować… W pewnym momencie, jak ze wszystkim… potrzebny jest balans i rozsądek.

Agnieszka: Można powiedzieć że to jest taki złoty Graal na tej Ziemi…

Rafał: Dokładnie. Bo jak coś jest przechylone za bardzo w jedną stronę, to w pewnym momencie coś sprawi, że… człowiek znowu będzie musiał zbliżyć się do tego swojego środka. Zdecydowanie najzdrowsza jest równowaga w każdym aspekcie życia.

Agnieszka: I do tego dąży nasza planeta w tym momencie… do równowagi, po dużej nie równowadze. Po różnych historiach, które mamy w tle… zarówno we własnym systemie rodzinnym, jak i w mnóstwie narodów. Rozbiory, II wojna światowa 80 lat temu, ale to wcale nie było tak dawno, jeszcze gdzieś niektórzy ludzie wciąż żyją z tamtych czasów, którzy dotknęli kawałka tej wojny, urodzili się wtedy… I mają dzieci… I te dzieci też już mają dzieci. Więc najczęściej nie zdążyło się to w żaden sposób uzdrowić. Za krótki czas. Ale żeby to w ogóle uzdrowić, ktoś w końcu w tej linii rodzinnej musi zacząć coś w tym kierunku robić, by przerwać ten pokoleniowy cykl traum, cierpień i powtórek dramatów zapisanych tkankach, skórze, komórkach, w ciele. Bo tego się nie ucieknie.

Rafał: Wszechświat się nie śpieszy nigdzie. Wszystko dzieje się w tempie takim, jakim aktualnie jest możliwe.

Agnieszka: Czyli wracamy do zaufania…

Rafał: Zdecydowanie.

Agnieszka: To chyba będzie musiała książka powstać na ten temat :)

Rafał: Chcielibyśmy żeby pewne rzeczy wydarzyły się za naszego życia, a te procesy dzieją się przez tysiące, dziesiątki tysięcy lat.

Agnieszka: Bert Hellinger, który był Niemcem, bardzo często kiedyś przyjeżdżał do Polski. Między innymi jednym z celów i intencji było pojednanie naszych narodów. I do dziś jego uczniowie przyjeżdżają do Polski, żeby uzdrawiać te pokoleniowe rany.

Rafał: Takie zadośćuczynienie… By rozprowadzić tę równowagę.

Agnieszka: Bo jeśli ktoś tego nie zakończy i nie uzdrowi, to będziemy działać wet za wet… i to jest ta spirala, która nie może się skończyć, ponieważ zawsze ktoś chce coś komuś z poziomu ego udowodnić, albo się odegrać. Dlatego tak ciężko o pokój na Ziemi. O pokój w nas samych. Nawet jeśli żyjemy w miejscu, gdzie jest pokój, to zobacz jak wiele jest niepokoju w ludziach.

Rafał: Wynika to z braku jakiegoś głębszego rozumienia.

Agnieszka: Ta rozmowa z Tobą mnie uspokoiła… i dała mi pewną inspirację do działania. Myślę że niewiele trzeba…

Rafał: Tak! Czasami, gdy czuję niepokój, siadam sobie z herbatą… Nauczyłem się właśnie w takich sytuacjach, że trzeba się skupić na powrocie do siebie… Kiedyś zajmowało mi to długo i nie mogło się wydarzyć. Dziś już wiem, po tych wszystkich trudnych procesach, jak dokonywać tego trochę szybciej i bardziej naturalnie. Ale bez tamtych mrocznych chwil, nie byłoby takiej możliwości dziś… Jedno z drugim jest połączone. Jest potrzebne. A mając tę świadomość, łatwiej się przechodzi trudne momenty, ponieważ wiesz i ufasz, że ten element jest Ci z jakiegoś powodu potrzebny… I te wszelkie wymagające sytuacje, uczą nas pokory do życia.

Agnieszka: Te czasy nie są łatwe, tej pokory ludziom często brak. Chcemy ciągle coś komuś udowadniać. A pokora jest tu jednym z ważniejszych kluczy.

Rafał: Czasem człowiek chce być ponad tym życiem w jakiś sposób.

Agnieszka: I ponad losem… Czyli znowu w braku zaufania do tego czegoś większego od samego człowieka.

Rafał: A życie wtedy pokazuje, że nie chodzi o to, żeby być ponad nim, ale bardziej z nim w zgodzie.

Agnieszka: Niełatwo jest być w zgodzie do życia człowiekowi gdy jest mu ciężko, gdy sytuacje życiowe w danym momencie są przygniatające.

Rafał: Noo, wtedy trzeba się zastanowić. Przeanalizować co do tego doprowadziło. I być może w miarę szybko się uda… a jeśli ten wgląd jest klarowny, wtedy się pokaże. Ale bywa, że jest to tak bardzo zagmatwane, że odpowiedzi nie od razu przychodzą… Ale czy muszą w danym momencie? Tu też trzeba mieć tę zgodę. Bez względu na wszystko warto wyciągnąć wnioski i spróbować zrobić korektę na tyle, na ile jest to możliwe, nawet bez dostępu do tej większej wiedzy.

Tak… Zaufanie i akceptacja to ważne klucze… Ale też nie tracenie własnej ambicji, że chcesz coś więcej, inaczej i lepiej w tym życiu… Warto czuć i dążyć do tego, by coś więcej zrealizować w swoim życiu. Wyjść dalej i pomimo wszystko.

I np. może być tak, że w danej chwili na coś mnie nie stać, na kupowanie produktów np. ekologicznych i jakościowych, ale akceptuję to teraz, mam pokorę do tego i zaufanie, ale jednocześnie też świadomość, że mam chęć dążenia do tego, żeby na to sobie pozwolić… a nie, że zgodzę się z tym, że tak już zawsze musi być i niech tak zostanie… no bo wtedy rzeczywiście nie będzie mnie na to stać.

Trzeba chcieć więcej od życia. I tę świadomość budować w sobie… do czego chce się dążyć.

Mieć założenie, że okey, teraz mnie nie stać, ale może być lepiej, mogę mieć życie lepszej jakości i do tego dążę, na tyle na ile jest to możliwe. Ale teraz biorę to co jest i jak jest. I jestem z tym pogodzony… z daną sytuacją. Nie wchodzę z tym w konflikt, niezgodę i frustrację. Czyli właśnie jest to… zaufanie. Jest jak jest teraz, ale mam wiedzę, co zrobić, żeby tę jakość życia poprawiać na różnych poziomach i do tego dążę, by móc pozwolić sobie na to, na to i na to… bo taką mam świadomość: na dążeniu, zwiększaniu i poprawie jakości… Bo dlaczego nie?!

Ale wszystko najpierw zależy od poziomu świadomości… czy Ty w ogóle wiesz, że można inaczej, że można lepiej. I czy chcesz tego. Czy jest Ci to obojętne. Bo są tacy, co mają możliwość pozwolić sobie, ale nie mają tej świadomości, że mogliby dzięki temu zmienić coś na lepsze, sprawić że będzie to wpływać na wyższą jakość tego życia.

Agnieszka: Fakt, są ludzie którzy mają pieniądze i nawet nie wiedzą jak podnieść poziom swojego życia.

Rafał: Bo nie mają określonej świadomości…

Agnieszka: Na przykład źle się odżywiają. Żyją z dnia na dzień.

Rafał: Ktoś może być milionerem, a odżywiać się byle jak. Są tacy którzy uważają, że eko wcale się nie różni od tego co jest w zwykłym markecie, że to jest ściema. Mamy w sobie różne przekonania i różny poziom świadomości. Wpływa na to wiele czynników. Bo choć mają pieniądze i mogliby… to albo mają przekonania, które sprawiają, że nie decydują się na to, albo jest im żal wydać, mają inne priorytety.

Czyli zamiast robić coś, co realnie poprawi ich zdrowie, witalność i komfort życia, to wolą wydawać fortunę na inne rzeczy, które zadowalają ich na chwilę… Miliarderzy mimo pieniędzy, tak samo umierają na choroby cywilizacyjne. Wartość ta najprawdziwsza, ostatecznie nie tkwi w fortunie, tylko gdzie indziej… W świadomości, w wiedzy, w edukacji, w zrozumieniu, w tym wszystkim o czym rozmawiamy od początku tej rozmowy.

Tu trzeba wszystko odwrócić… Bo pieniądze nie są celem samym w sobie. Ale powinny być efektem. A na tej planecie głównie są celem… A nie efektem tych fundamentów.

Agnieszka: Większość ludzi chce mieć pieniądze…

Rafał: Zgadza się. I to nie jest złe. To jest bardzo dobre, no bo to jest jeden z fundamentów życia na tej planecie. Ale problem się zaczyna, że nie do końca wiedzą… po co.

Agnieszka: Ale mają też zakodowane różne programy. Że pieniądze są czymś złym. Mamy mnóstwo wdrukowanych w głowę przekonań. Z jednej strony ludzie ich pragną, a z drugiej mają dużo blokad w sobie przeciwko nim… no i się zderzają z twardą rzeczywistością. A to boli.

Rafał: Dlatego biedak, który z dnia na dzień zostaje milionerem najczęściej nie potrafi tego pomnożyć, a tym bardziej utrzymać.

Agnieszka: Jeśli w historii rodu są straty i fiaska finansowe, istnieje duże prawdopodobieństwo, że potomek poniesie to fiasko i nie rozwiąże tego, dopóki nie zacznie z tym bardzo pracować. Natomiast jeśli w rodzinie były sukcesy finansowe, wzrost i rozwój związany z pieniędzmi, to potomek ma dużo większe szanse, że także odniesie sukces.

Ta spirala cały czas się kręci na określonym kodzie.

Rafał: No tak, bo jeśli w rodzinie były sukcesy, to już nie zaczynasz od zera, tylko z zasobami. I dlatego w Polsce wciąż jeszcze nie ma zbyt wielu sukcesji, dobrego sposobu patrzenia na pieniądze, głębokich tradycji rodzinnych, pokoleniowych biznesów, przekazywanych z dziada na ojca, z ojca na syna… z sukcesami. Tutaj dopiero od pokolenia moich rodziców zaczęły się drobne próby. To oni ewentualnie dopiero dziś mają te pierwsze zbudowane fortuny. I wciąż jest ich niewiele w Polsce. A gdzie indziej na świecie w zamożniejszych krajach, ta tradycja w rodzinie od pokoleń istnieje, że przejmuje się pałeczkę.

Ale nie zawsze jest to dobre, bo Dusza może potrzebować innych doświadczeń, innej ścieżki.

Agnieszka: A tutaj tata chce, żeby syn odziedziczył pole hektarów ogórków i tym się dalej zajmował…

Rafał: W sumie to nie jest problemem, że przejmujesz coś tam, ale już się tym nie zajmujesz i realizujesz siebie gdzie indziej. Biznes po tacie dalej może się rozwijać, tylko ktoś inny tym dalej zarządza. Ale w Polsce praktycznie nie istnieje budowanie pokoleniowego majątku. To dopiero się zaczyna, raczkuje.

Agnieszka: A czasy są w tym momencie wymagające bardzo.

Rafał: Musimy zmienić swoją mentalność i pogląd na temat pieniędzy w tym kraju. To dopiero musi zaistnieć.

Agnieszka: Czyli właściwie to nasze pokolenie teraz, ale także 18, 20, 25-latków, jest tym, które może zmienić bieg historii w swoim rodzie. Oczywiście zawsze każdy ma szansę, gdy się rodzi, natomiast myślę, że to teraz jest ten czas, bo mamy w Polsce lepsze warunki, wszystkiego więcej, to nie jest PRL, wojna, albo powrót do życia po niej.

Rafał: No tak, dziś właściwie każdy ma możliwości.

Agnieszka: Nawet nie trzeba szkoły wielkiej kończyć, by zarabiać fortunę.

Rafał: Zdecydowanie. Dzisiaj są czasy zarabiania na bzdetkach. Ludzie robią na tym ogromne pieniądze, bardziej niż na czymś kreatywnym i wymagającym. Trzeba mieć chęć, odwagę…

Agnieszka: Tupet i zaufanie. Do dużych pieniędzy często dochodzą ludzie zwyczajni, a nawet bywa, że bez szkół.

Rafał: Ale jak się wniknie w te historie ludzi, którzy doszli do pieniędzy, to się okazuje, że wiele razy je tracili i byli bankrutami z długami, ale jednak znaleźli możliwość na odbicie się i znowu znalezienie się na kolejnym szczycie.

Agnieszka: Czyli się nie poddali. I takie jest całe życie… uczy nas nie poddawać się. Dziecko które by się poddało, noworodek, nie nauczyłoby się chodzić.

Rafał: No tak, mogłoby stwierdzić po dziesiątym razie: chrzanię to, będę sobie zapitalać na kolankach.

Agnieszka: Myślę że oboje mamy bardzo dużo do przekazania ludziom…

Rafał: Wierzę w to :) Nie sztuką jest samemu wiedzieć, jak dużą wartość ma się do zaoferowania, ale sztuką jest przekazanie tego dalej, by ktoś inny z tego skorzystał. I to jest ostateczny sukces.

Agnieszka: A gdybyś miał powiedzieć ludziom, którzy są w tej chwili w szczególnie trudnej sytuacji… jak najszybciej można wyjść z tego patosu i miejsca cierpienia, które wciąga w dół i nie pozwala działać… czymkolwiek to by było?

Rafał: Niestety, ale trzeba tutaj otwarcie i brutalnie powiedzieć, że jest to wymagająca ścieżka… i konieczna. Trzeba mówić szczerze i wprost. I im szybciej się to zrozumie i zacznie ten proces, tym korzystniej.

Agnieszka: Tym szybciej się to skończy. Nie ma sensu robić wielkiego planu, że za miesiąc, albo za pół roku, to ja np. będę już ważyć 30 kg mniej.

Rafał: Nie ma odpowiedzi kiedy i ile to potrwa. I to nawet nie jest ważne. Życie to nieustanna, nieskończona ewolucja, edukacja i angażowanie się. Życie może bardzo zaskoczyć.

Agnieszka: Tak, kończąc szkołę podstawową, potem średnią, a może też studia warto mieć z tyłu głowy, że cały czas jeśli chcemy wzrastać, to musimy się uczyć, szukać takich nurtów i informacji, które będziemy z satysfakcją wchłaniać.

Rafał: Życie nie lubi stagnacji. Życie to przepływ.

Agnieszka: I pieniądze to przepływ, ruch… Więc jeśli w czyimś życiu nie ma tego ruchu, także dosłownego, to i te pieniądze jakoś nie mogą się ruszyć.

Rafał: Największa inwestycja, to inwestycja w siebie, w to aby poszerzać swoje horyzonty, wiedzę o sobie… i rozumieć siebie. Od tego się wszystko zaczyna.

Agnieszka: Ludzie często lubią zostawiać siebie na końcu…

Rafał: Żeby za nich ktoś coś zrobił. A bywa też, że jeszcze obwinią kogoś. Niestety, ale duży sukces, zdobyty za szybko… też może przygnieść człowieka.

Agnieszka: Trzeba być gotowym, żeby go unieść. I jeszcze go dalej nieść. Pisaliśmy o tym ostatnio…

Rafał: ludzie marzą o tym żeby być bogatym, ale najczęściej nie są gotowi. Co pokazuje przykład, gdy 'przeciętna’ osoba na etacie nagle, z dnia na dzień… zostaje milionerem.

Agnieszka: Skoro nie był w stanie sam własną pracą dojść do milionów i nagle je dostaje, może to być bardzo niebezpieczne, ponieważ nie wie jaki trud ta osoba, któremu dała mu te miliony, musiała ponieść, by do nich dojść. Więc jest w tym pewne obciążenie, też energetyczne.

To, co dostajemy od kogoś, to nie tylko dostajemy tę fizyczną rzecz, jest to coś znacznie więcej..

Rafał: Załóżmy, że ktoś wygrywa w tego Totolotka czy inną loterię, a bywa, że to są nawet kwoty po 500 mln zł. Takich kwot nawet niektórzy milionerzy się nie dorobili. A nawet jeśli mają takie pieniądze, to często ulokowane są w biznesach, w spółkach, itp. i nie są w ich rękach fizycznie, by mogli ot tak sobie nimi dysponować. A tutaj nagle jakiś człowieczek wygrywa pół miliarda złotych i może z tym zrobić co chce. I co się dzieje? Zaczyna się tego konsumpcja.

Agnieszka: Taka osoba, skoro nie umiała dojść do majątku, a nawet jeśli odziedziczyła taki majątek, może mieć problem by go pomnożyć.

Rafał: I najczęściej w tej biedzie mentalnej dalej zostaje. Wiedza, jak sobie poradzić z takimi sumami nie przychodzi ot tak wraz z przyjściem tych pieniędzy. No i robi się katastrofa. Wtedy nawet ludzie popełniają samobójstwa. Albo w lepszym wypadku zostają z długami. A zatem szybki sukces może zalać Cię większymi obowiązkami. To może być za dużo i wiązać się ze zbyt dużym obciążeniem i chaosem.

Agnieszka: Niektóre nasze marzenia wcale nie są naszymi marzeniami… Są marzeniami naszych przodków, ale nie naszymi. I to, że ktoś na przykład marzy o dużym pięknym domu z luksusami i basenem, to niekoniecznie jest jego osobiste marzenie. Może być jego, babci, dziadka, wuja…

Rafał: Tak. I pytanie jest… czy Ty to rzeczywiście czujesz to sobą… Czy to jest na pewno Twoje. Trzeba się z tym skonfrontować, bo ludzie często marzą bezrefleksyjnie, trochę na płytkim poziomie.

Agnieszka: No tak… bo chcę, żeby mi było lżej.

Rafał: Ale to trzeba wejść głębiej w takie marzenie. Albo nawet poczuć, że jest to już zrealizowane i zorientować się… jak ja się w tym czuję. No i co dalej? Co w związku z tym? Bo się okazuje, że nagle jak ludzie coś realizują… to już się tak nie ekscytują, jak ekscytowali się na poziomie, gdy to było marzeniem. A więc pojawia się realizacja… i nawet może być rozczarowanie…

Agnieszka: Czyli potwierdza się, że to nie było marzenie moje.

Rafał: Być może. A może my sami tak się już zmieniliśmy, że i nasze wartościowanie oraz priorytety się zmieniły. Albo… realizacja może być okupiona zbyt dużymi trudami, ciężarami i cierpieniem, że już na sam koniec nie masz ochoty się cieszyć z tej finalizacji, bo wiąże się z tym… co się poświęciło, by to zdobyć, osiągnąć.

Agnieszka: Ludzie bywa, że dochodzą do milionów, ale tracą rodziny, dzieci i są dokuczliwie samotni. Płacą za to jakąś cenę… To pokazuje, jak bardzo to, co się dzieje jest powiązane z tym, co jest w historii naszego rodu u przodków. I wcale to nie muszą być straty finansowe… może to być coś całkowicie innego. I dlatego trzeba umieć zobaczyć, czy to jest akurat na pewno tym, co ostatecznie da mi szczęście.

Często nam się wydaje, że to będzie dla nas fajne… na przykład życie na wyższym poziomie, ale my jeszcze wtedy nie wiemy, co będzie ceną do zapłacenia po drodze za to. Bo my widzimy pewne sprawy życzeniowo i romantycznie na nie patrzymy… Trochę jak dzieci. A już tym bardziej, kiedy nie ma się w poprzednim pokoleniu i w swoich rodzicach, w dziadkach w pradziadkach, tych ważnych przykładów i zasobów, by z nich czerpać… z ich wiedzy, z ich siły, z tego, że dobrze poradzili sobie z życiem.

Czyli jesteśmy tym pierwszym pokoleniem, które startuje do czegoś więcej… Ale na plecach nosimy pokoleniowe rany, o których najczęściej ludzie nie wiedzą, jak bardzo będą wpływać na ich życie.

Rafał: Słabo się robi wtedy… kiedy człowiek musi iść po tak zwanych trupach do tego celu. Zostawiając za sobą zgliszcza. Albo rujnując innym życie. A poza tym… nie każdemu jest pisane zostanie milionerem w tym życiu. Może ona/on ma żyć takim normalnym życiem…. Radzić sobie, ale inne mieć zadania do wykonania. Jest wiele osób, które mając takie życie, mimo wszystko są szczęśliwi i nawet nie dążą do czegoś bardzo dużego, ponieważ nie mają takiej potrzeby. I taka ścieżka jest dla nich najlepsza.

Agnieszka: I oni, żyjący tak skromnie, nawet potrafią odkładać pieniądze.

Rafał: Dlatego nie można traktować takiego losu, takiego życia… jako coś złego.

Agnieszka: Czyli często nie widzimy, że nasze życie jest ostatecznie piękne i dobre, takie jakie jest. Nie potrafimy się cieszyć z tego, co już mamy… a jest to fundament, dzięki któremu możemy gdziekolwiek wyjść dalej…

Rafał: Tak. Pierw trzeba umieć widzieć, dostrzegać, to gdzie się jest. Nie jako bycie w braku i traktowanie tego, jak jest… jako karę. I wtedy organicznie, po szczebelkach rozwijać i zwiększać swoją mentalność i świadomość. W prawdzie… czy tego faktycznie chcę… czy w tym momencie chcę więcej… czy chcę kolejną firmę… czy chcę kolejny biznes budować, żeby więcej zarabiać i pomnażać majątek.

Agnieszka: Przypomniał mi się pewien krótki film, który kiedyś oglądaliśmy w internecie o angliku, który miał około 60+ lat… i nie miał swojego domu. Nie czuł się bezdomny. On postanowił wędrować przez ten świat, być w tu i teraz… i pomieszkiwać u różnych ludzi, którzy na jakiś czas dadzą mu nocleg, w zamian za jakąś pracę, naprawę czegoś, koszenie, etc. na ich posesji. Taką filozofię życia sobie wybrał. Gdy kończy mu się praca, to wędruje dalej, szukając kolejnego miejsca. I mówi, że umie się cieszyć tym życiem… i jest z nim pogodzony, ponieważ czuje się wolny i może obserwować całe piękno natury.

Rafał: No właśnie… w jego historii jest pokazane, że wyciąga on wartości z tego miejsca, w którym jest… w tu i teraz. I tak naprawdę to jest jego sukces, to jest jego bogactwo, to jest jego zasób, wartość bezcenna. Bo on jest…

Agnieszka: W obfitości wewnętrznej.

Rafał: Tak. Żyje z tym, co ma. Pogodzony.

Agnieszka: Czyli generalnie mamy kolektywny problem w zrozumieniu… czym jest w ogóle obfitość. W tym temacie znajduje się dużo nieporozumień.

Rafał: Czym jest, gdzie… albo w jakiej formie ta obfitość się przejawia. I to ostatecznie będzie mocno indywidualne. A także jak się te nasze losy potoczą… będąc na etacie, czy też mając firmę.

Agnieszka: Wszystkim jest nasza gotowość do życia. Bo w tym zawiera się to, czy jesteśmy gotowi, do odpowiedzialności, do dojrzałości w swojej dorosłości, do powoływania na świat dzieci… to jest łatwo zrobić, ale potem udźwignąć jest ciężej.

Czyli ta gotowość do wszystkiego z czym wiąże się życie… jeśli chcemy być bogaci… oznacza, że musimy naturalnie tę ścieżkę przejść od zera, a czasami też od minusów, które stworzyliśmy, czyli od długów. I to też jest forma uczenia się swojej mocy. Każdy z nas będzie tę lekcję miał w innym obszarze, ale każdy bez wyjątku będzie musiał doświadczyć jakiejś skali tego trudu…

Rafał: Ważne też, by nie patrzeć na trudy innych, bo to nie ma sensu. Każdy z nas ma zajmować się sobą… Swoimi bagażami, sytuacjami z jakimi przyszło nam żyć.

Nie patrz na innych. Nie porównuj. Nie zazdrość. To nie ma sensu, ponieważ możesz zazdrościć czegoś, co było okupione większymi stratami, niż to warte. Często tak naprawdę widzimy tylko iluzję czyjegoś życia…

Agnieszka: Powłokę. I są to tylko nasze wyobrażenia, czym to jest.

Rafał: I zazdrościmy. Ale zupełnie nie mamy pojęcia jakie były kulisy tego, gdzie ta osoba jest teraz. I jak się z tym ma.

Agnieszka: Wielu ludzi lubi myśleć bajkowo…

Rafał: Ale jeśli tak myślą, to znaczy… że są nieodpowiednio blisko siebie.

Agnieszka: I być może na poziomie dziecka, które nie dorosło wewnętrznie…. Czyli na poziomie dorosłego, który ma w sobie wewnętrzne przedszkole. Chodzi zatem o leczenie tych swoich ran wewnętrznych, zaopiekowanie się nimi. I o tym jest właśnie powrót do siebie. To nie jest łatwa ścieżka… czasem wygląda, jak przejście przez ogień piekielny.

Rafał: Wiele można rzeczy w życiu uporządkować, naprawić, dojść do nich.. Ale są takie, które są ponad nami… Tym jest los, do którego trzeba mieć pokorę.

Agnieszka: Jest pewne piękne, systemowe ćwiczenie… że każdego ranka kiedy wstajesz… pokłoń się, dosłownie… przed swoim losem. On jest od Ciebie większy. I pokłoń się również przed całym dniem, który właśnie masz przed sobą :)

Rafał: Możemy się nauczyć być mistrzami afirmacji i obfitości, ale nigdy nie będziemy ponad losem i przeznaczeniem…

Agnieszka: On jest potężny.

Rafał: Losem, który będzie potrafił przewrócić Ci Twój świat z dnia na dzień…

Agnieszka: Gdy nie ma się pokory w sobie, wtedy jest trudno. Jako ludzie musimy powrócić do źródłowej wiedzy, mądrości. Obecnie mam wrażenie, że zatraciliśmy dużo wartości, które trzymają nasze kręgosłupy w pionie, które dają nam moc i dzięki temu możemy czerpać zasilenie i zasoby od rodziców… i od rodu.

Bo kiedy jesteśmy w buncie i w niezgodzie względem naszych rodziców, albo pokłóceni z rodziną na amen, to odcinamy się… i jest to kompletnie nieopłacalne. Tyle, że o tym raczej większość ludzi nie wie, gdyby było inaczej to przypuszczam, że część z nich coś by z tym jednak zrobiła. Nawet ja kiedyś odcięłam się od mojego ojca i od mojej babci, ale wtedy nie miałam takiej wiedzy i nie wiedziałam, jak bardzo to stanie się dla mnie niedobre.

Rafał: I jakie będą tego konsekwencje…

Agnieszka: Trudno się nie odciąć, kiedy ktoś doświadczył nadużycia ze strony rodzica. to przykład (nie o moim tacie).

Rafał: Ale czasem trzeba się odciąć… żeby móc wrócić. I tak to działa. Czasami coś jest potrzebne i konieczne.

Agnieszka: Ale jedno zawsze można zrobić… Nawet jeśli ktoś przeżyje traumatyczne wydarzenia, to w dalszym ciągu może poczuć wdzięczność, za to że dostała/dostał życie, nawet od tego potwornego ojca czy matki, których ciężko kochać. Ale wciąż można mieć tę wdzięczną postawę za to, że dostało się od nich życie.

To są te fundamenty, o których zapominamy.

Możemy obejść pewne historie właśnie w taki sposób, ale musi być on świadomy, szczery i z serca. A wtedy to życie płynie dalej. I w tym życiu płynie… Bo nie jesteśmy cały czas zblokowani na polu bitwy. A ludzie nieustannie z czymś walczą… nawet ze swoim zdrowiem.

Rafał: Za mało odpuszczenia, za mało pokory, za mało akceptacji, pogodzenia się, uznania tego… że jest coś większe ponad nami. Trzeba zrozumieć swoje miejsce na tym planie ziemskim, dojść do tego, po co tu się jest… Umieć to znaleźć i zacząć realizować swoje powołanie… to coś, co sprawia Ci radość… Pasję, na której także możesz zarabiać. Jednocześnie dając wartość innym. Chodzi o spełnienie.

Agnieszka: I w tym będziemy pomagać ludziom…

Rafał: Tak. Dodam jeszcze, że ścieżka każdego z nas jest tak samo ważna… Dzięki temu świat może ewoluować. Te nasze losy… doświadczenia… wszystko w jakimś polu się zapisuje.

Naprawdę fajnie, że ludzie nie są tacy sami, bo świat by się wtedy nie rozwijał. Dzięki różnorodności, realizowaniu odmiennych ścieżek, popełnianiu błędów… inni także się z tego uczą, obserwują i wyciągają wnioski.

Agnieszka: Zobacz ile rzeczy omówiliśmy :) I jak bardzo ten powrót do siebie nie jest łatwą sprawą… Ile tu jest wątków.

Warto spojrzeć na to, co w rodzie, ale nawet w tym grzebaniu musi być balans, by zanadto nie kierować tej uwagi w przeciwnym kierunku… w kierunku zmarłych. Można tam chwilę z jakiegoś powodu pobyć, coś poczuć, zauważyć, uszanować, uznać i ostatecznie przyjąć z miłością do serca… ponieważ to o to chodzi… o miłość.

Ale trzeba zawsze powracać do siebie i umieć zobaczyć… co jest we mnie.

Niektórzy lubią szukać jak krety, także różnych narzędzi, chodzić do magików, ale tak naprawdę ostatecznie wszystkie drogi i tak prowadzą nas… do siebie. I nikt za nas tego nie zrobi.

Okej… Dziękuję Ci Kotek za tę wspaniałą rozmowę… Minęło na tym 2 h… Koty już dostają szajby z głodu i my także musimy coś zjeść :)

Rafał: Do usług :)

🔸 Jeśli czujesz, że chcesz głębiej zanurkować z nami… zapraszamy 😊

🔸 Więcej informacji znajdziesz TU

WPIS AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI

 


Postaw nam kawę

Podziel się z innymi:

INFORMACJA DLA OSÓB POSZUKUJĄCYCH ROZWIĄZAŃ NA ŚCIEŻCE ODTRUWANIA CIAŁA, ALKALIZACJI I DETOKSYKACJI

Zeolit klinoptylolit jest naturalnym minerałem o najsilniejszych właściwościach absorpcji, działa podobnie do gąbki, trwale wiążąc metale ciężkie, toksyny i zanieczyszczenia. Dedykowany jest poprawie funkcjonowania pracy układu trawiennego, fundamentalnie jelit, nerek i wątroby. Ponadto regeneruje kości oraz podnosi wydajność i energetykę ciała. Zapraszamy do zapoznania się z merytorycznym artykułem opartym o badania i ukazującym skalę jego możliwości.

PRZEKIEROWANIE DO SKLEPU + KOD RABATOWY 10%: Kliknij TU

Zobacz również:

🔸 RELACJE MIĘDZYLUDZKIE SĄ ZNACZNIE BARDZIEJ ZŁOŻONE NIŻ MOGŁOBY SIĘ WYDAWAĆ… + ćwiczenie systemowo-terapeutyczne, które pomaga zobaczyć, co tak naprawdę robisz w relacjach wtedy, gdy robi się trudno, i dlaczego w kółko wpadasz w podobne sytuacje z różnymi ludźmi
🔸 RELACJE MIĘDZYLUDZKIE SĄ ZNACZNIE BARDZIEJ ZŁOŻONE NIŻ MOGŁOBY SIĘ WYDAWAĆ… + ćwiczenie systemowo-terapeutyczne, które pomaga zobaczyć, co tak naprawdę robisz w relacjach wtedy, gdy robi się trudno, i dlaczego w kółko wpadasz w podobne sytuacje z różnymi ludźmi

  Co zatem przyciąga ludzi do siebie... i na czym ten mechanizm polega?   Na początek wyjaśnijmy sobie z czego składa się ów przyciąganie: z rozpoznawalności emocjonalnej... czyli tego, co znasz z rodzinnego domu biologii więzi, jako reakcji stresu, nagrody...

NÓW, KTÓRY PROWADZI DO ZWYCIĘSTWA – UTTARA AṢĀḌHĀ
NÓW, KTÓRY PROWADZI DO ZWYCIĘSTWA – UTTARA AṢĀḌHĀ

"Wczorajszy nów Księżyca przypada w znaku Koziorożca, nakszatrze Uttara Aṣāḍhā uznawanej za jedną z najpotężniejszych i najbardziej korzystnych gwiazd.   Reprezentuje ona niezależność, inteligencję, wiedzę, mądrość i nieustraszoność. Oprócz Księżyca i Słońca...

DLACZEGO WCIĄŻ CI NIE WYCHODZI? 
DLACZEGO WCIĄŻ CI NIE WYCHODZI? 

  Jesteś już bardzo dorosłą osobą, masz dorosłe obowiązki, jakąś wiedzę i doświadczenia... ... więc teoretycznie powinno być świetnie.   A jednak w wielu sprawach stoisz w miejscu. Wielokrotnie próbujesz z czymś od nowa, nawet czasem idzie Ci nieźle, a potem...

0 Comments

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


ZASTRZEŻENIE: Treści przedstawione na Stronie/Serwisie nie stanowią porad czy wskazówek specjalistycznych o charakterze (np.medycznym, edukacyjnym). Mają wyłącznie charakter informacyjny i w rozumieniu obowiązujących przepisów nie może być to traktowane jako specjalistyczna porada medyczna, forma diagnozy lub zalecenia w zakresie leczenia. Autor/administrator, nie odpowiada za przydatności treści materiału do określonego celu lub zastosowania. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści zawartych na Stronie/Serwisie lub działań czy zaniechań podejmowanych na ich podstawie. Użytkownik, kierując się wyłącznie informacjami uzyskanymi za pośrednictwem materiałów działa na własną odpowiedzialność.

LINKI PARTNERSKIE: Niektóre z linków na naszej stronie, to tzw. „linki partnerskie”, czyli jeśli klikniesz link i dokonasz wymaganej akcji (np. zakupu/rejestracji) możemy otrzymać za to prowizję. Pamiętaj, że polecamy wyłącznie te produkty i usługi, z których sami korzystamy, a także uważamy, że są tego naprawdę warte.