Piękna planeta Ziemia nie jest miejscem dla leszczy… Więc jeśli tu jesteś, to gratuluję! 😊
Tu każdy czegoś ważnego doświadcza…
Każdemu w jakimś momencie życia coś się nie układa.
Każdy posmakuje cierpkości, goryczy, pecha, porażek, wylanych łez i braku… nawet jeśli w portfelu nic nie brakuje.
Każdy czasem nie będzie wiedział czego chce…
… miał poczucie, że mimo wysiłku, nic się nie zmienia, a jeśli już, to na gorsze.
Każdemu jakiś związek się rozsypie.
I od każdego ktoś odejdzie.
Każdy doświadczy chwil, gdy finanse nie mogą ruszyć z miejsca.
Każdemu skóra ścierpnie ze strachu.
Jest to świadectwo na to, że tak naprawdę oprócz bólu, który jest integralną częścią naszego życia…
… ISTNIEJE TAKŻE MOŻLIWOŚĆ JEGO UZDROWIENIA!
Brak szczęścia lub choroby, są zapisami czegoś znacznie starszego niż Twoja biografia… pradawnymi ranami, zablokowanymi emocjami, losów przodków, które przejęłaś/przejąłeś z nieświadomej lojalności.
Układ nerwowy zapisuje te historie jak matrycę… to, co było trudne dla Twoich rodziców, dziadków, czy pradziadków… może stać się Twoją domyślną reakcją na świat i dlatego niekiedy reagujesz dosadniej, niż wynikałoby z sytuacji… ponieważ reaguje w Tobie także to, co zostało naturalnie Ci wgrane, odziedziczone.
Więc wchodzisz w te same relacje, co Twoja mama…
Powielasz samotność któregoś z rodziców, choć panicznie boisz się być sama/sam…
Odrzucasz bliskość, ponieważ w Twoim domu miłość oznaczała ból… I szukasz jej tam… gdzie jej nie ma, bo przecież innej nie zaznałaś/znałeś.
Nie prosisz o pomoc, bo Twoja babka za proszenie była karana.
Nie masz sił do życia, bo ojciec był nieobecny, albo pił…
Pomijasz siebie, ponieważ całe życie uczono Cię zajmować się innymi.
Kończysz wszystko zanim na dobre się zacznie… tak jak któryś Twój przodek, który porzucił marzenia, ponieważ uznał, że i tak nie ma do nich praw.
Zatrzymujesz pieniądze na chwilę… jak ktoś w Twoim rodzie, kto nie umiał ich utrzymać. A może wiecznie na czymś je tracił.
Albo uciekasz od pieniędzy jak Twój dziadek, który nigdy nie wyszedł mentalnie z traumy wojny.
W ciele wygląda to tak samo…
Napięcia, które przejmujesz, zachowują się jak dawne ślady walki o przetrwanie.
Potem w dorosłości mylisz je z intuicją, przeczuciem czy brakiem szczęścia… a to jest tylko zapis tego, co kiedyś było jedynym możliwym sposobem ochrony.
Więc tak naprawdę karzesz i krzywdzisz siebie sama/sam…
Gdyż Twoje wewnętrzne dziecko w Tobie, nigdy wystarczająco nie doświadczyło i nie usłyszało, że jego tęsknota, płacz i poczucie braku miłości… mają znaczenie.
I nawet jeśli masz dziś trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt czy więcej lat…
Wewnątrz siebie nadal jesteś tym samym dzieckiem, które wtedy zostało pominięte, niedostrzeżone, zawstydzone, niewysłuchane, opuszczone, źle dotknięte lub czule nie dotykane, wychłodzone lodowatymi dłońmi i sercami rodziców… KTÓRZY INACZEJ NIE UMIELI, BO TAKŻE NIE DOSTALI TEGO, CO TY.
W tamtym okresie Twoje ciało uczyło się jednego… jak przeżyć, a nie jak w pełni żyć.
I jeśli nikt później nie pomógł Ci z tego wyjść, funkcjonujesz na tym samym oprogramowaniu…
Więc sama/ sam widzisz, dlaczego jest to tak bardzo intensywne, tak trudne i niemożliwe do uniesienia, ponieważ to nie jest trudność dorosłego, tylko ogromny ciężar w Tobie.
Twoje wewnętrzne dziecko cały czas czeka, aż w końcu ktoś je przytuli…
I dzisiaj… tym kimś MUSISZ BYĆ TY.
Czym są powtarzające się katastrofy?
Toksyczne relacje…
Chroniczne zmęczenie…
Finansowe fiaska…
Brak spełnienia…
Poczucie braku celu…
Mentalna mgła…
Nieumiejętność budowania stabilnych relacji…
Paraliż w działaniu…
I wiele więcej.
Są systemem naczyń połączonych… TWOIM SYSTEMEM RODOWYM, EMOCJONALNYM, DUCHOWYM I ENERGETYCZNYM… Zapisami wykrytymi, jak w kamieniu na osobistej matrycy.
I ciało dotąd będzie je trzymać, dokąd będziesz wracać do tych samych historii… ponieważ układ nerwowy nie zna innego scenariusza reagowania. On powtarza to, co zna… nawet jeśli Cię to niszczy.
I dopóki nie spojrzysz głęboko w oczy tej trudnej historii…
I nie przeżyjesz jej jeszcze raz, ale tym razem DO KOŃCA, ZE ZROZUMIENIEM… dopóty będzie Cię pochłaniać od wewnątrz, subtelnie i codziennie zatrzymywać w rozwoju.
BLOKADY NIE POZWOLĄ CI SIĘ ROZWIJAĆ… dopóki ich nie rozbroisz.
Blokada psychiczna działa jak blokada fizjologiczna… zatrzymuje przepływ energii, uczuć, decyzji.
Problem w tym, że większość z nas nigdy nie nauczyła się siebie zauważać… bo nikt nas tego nie nauczył.
Za to po mistrzowsku opanowaliśmy sposoby na adaptację, przetrwanie, ukrywanie, wstyd, uśmiechanie się przez zaciśnięte gardło, udawanie, ignorowanie własnych granic i poczucia godności.
I ostatecznie zatraciliśmy w tym wszystkim… SIEBIE.
Wchodzimy w dorosłość z ciałem w chronicznym napięciu, w lękach, które traktujemy jak normę. Nie wiemy, że to napięcie jest historią emocjonalną rodu, którą nosimy w mięśniach i reakcjach. Przejętą nieświadomie.
Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy przestajesz własną osobę pomijać i pytasz:
CO JA NAPRAWDĘ CZUJĘ?
CO MNIE BOLI?
GDZIE TO JEST W MOIM CIELE?
CZEGO SIĘ BOJĘ?
KOGO WCIĄŻ PRÓBUJĘ USZCZĘŚLIWIĆ… ZAMIAST SIEBIE?
KOGO W SOBIE NIE CHCĘ ZOBACZYĆ I DLACZEGO?
OD CZEGO UCIEKAM?
Dopiero gdy uznasz swój własny ból, jako ślad tego, co Cię ukształtowało, zacznie się dziać coś bardzo realnego, prawdziwego.
Najważniejsze byś przestała/ przestał od siebie uciekać.
Usiadła/usiadł z tym całym bagażem przy jednym stole i WRÓCIŁA/WRÓCIŁ PO SIEBIE.
Pogubieni ludzie uwielbiają zabawiać świat…
ALE NIE URATUJESZ NIKOGO, DOPÓKI SAM JESTEŚ W ROZSYPCE.
Nie uzdrowisz swojej relacji, jeśli stale ranisz siebie.
Nie stworzysz nowego, obfitego życia, jeśli nadal unikasz konfrontacji z tym, co zepchnąłeś tak głęboko w siebie… by nie usłyszeć, że coś rozpaczliwie tam wyje i czeka na Ciebie… na Twoje utulenie, wycałowanie, wygłaskanie, przyjęcie do siebie i zaopiekowanie.
TAM CZEKASZ TY… NA TWOJĄ MIŁOŚĆ.
Twoje wewnętrzne dziecko cały czas czeka na prawdziwego Ciebie i Twoje:
WIDZĘ CIĘ.
JESTEM PRZY TOBIE.
MASZ PRAWO CZUĆ TO, CO CZUJESZ.
ZOSTAJĘ Z TOBĄ.
I JUŻ NIE ODEJDĘ!
Tego nie możesz dostać z zewnątrz, choć pewnie długo próbowałaś/ próbowałeś.
Nie jest to kwestia znalezienia właściwego człowieka i super z nim relacji czy właściwych warunków, a raczej kwestia tego, czy TY wrócisz do siebie na tyle, by wreszcie mieć kontakt z tym… kogo od lat w sobie omijałaś/omijałeś.
Wtedy, gdy przestaniesz sobie zaprzeczać, wszystko po malutku inaczej zacznie się układać… ponieważ przestaniesz zgadzać się na życie, które Cię drenuje i spala.
Bez względu na uwikłania rodzinne i historię w Twoim tle, wszystko czego doświadczyłeś i Ci zabrakło…
NIGDY NIE JEST TWOIM KOŃCEM!
IGNOROWANIE SIEBIE NIM JEST!
W każdej chwili możesz wrócić do siebie. I nie twierdzę, że to łatwe. Tak naprawdę jest cholernie trudne i wymagające…
ALE CZY TAK MA WYGLĄDAĆ RESZTA TWOJEGO ŻYCIA??
Przypomnij sobie swoje marzenia…
Zrób dziś tylko jedną rzecz inaczej!
Doceń siebie…
Zatroszcz się o swoje ciało.
I zacznij czytać ten tekst od początku. Aż do skutku.
Zaufaj sobie bardziej…
I wracaj do tego, co naprawdę Twoje.
Z tego miejsca rodzi się moc 🧡
WPIS AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI
🔸 Jeśli jeszcze nie ma Ciebie w naszej sekcji Uniwersum , to zapraszamy do dołączenia, tam krok po kroku pracujemy między innymi nad tymi tematami znacznie głębiej. Zapraszamy TU.










0 Comments