„Powiedzieć, że jestem z siebie dumna, to mało powiedziane.
Picie alkoholu, wina i innych alkoholi było moim najgorszym nawykiem, jaki nabyłam w życiu.
Byłam autodestrukcyjna.
Zaniedbałam swoje zdrowie.
Zaniedbałam swoje obowiązki.
I zaniedbałam swoje życie.
Żyłam w ciągłym zmartwieniu, a mentalna mgła doprowadziła mnie do niezdecydowania i ogólnego braku działania. Zawsze byłam smutna i przygnębiona. Trwałam w niesatysfakcjonujących związkach i zaniedbywałam swoje potrzeby emocjonalne.
Byłam w złym stanie zdrowia i ignorowałam niektóre niepokojące objawy choroby fizyczne w moim ciele…
… jak guzy, duszność, nieokreślony kaszel, nadmierna produkcja śluzu, bóle, niepokój i ataki paniki.
Kac doprowadził mnie do najgorszego rodzaju jedzenia, jakie można sobie wyobrazić, takiego jak pizza, ciastka, kanapki ze stekami, burrito, słodycze, napoje gazowane, itp.
Wydawałam pieniądze, których nie miałam na marihuanę.
Zawsze byłam dostępna, gdy ktoś chciał wyjść.
Miałam bardzo mało pewności siebie i niską samoocenę.
Mój kredyt był gówniany. Nie miałam żadnych oszczędności.
Nie miałam kierunku w życiu, ani ambicji.
Często płakałam w ciszy.
Tylko dlatego, że ludzie nie prezentują się źle, nie oznacza, że nie cierpią w środku…
Jestem osobą, która po prostu izoluje się od innych i radzi sobie sama ze swoimi sprawami. Nigdy nie miałam ochoty zapraszać kogokolwiek na moje łkania. I po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że jestem chora.
Byłam zmęczona i niespokojna przez cały czas.
Wiedziałam, że coś się musi zmienić, jeśli chcę dożyć swojej 40-tki. Czułam się, jakbym umierała od środka, dosłownie i w przenośni.
Po jednej przypadkowej nocy picia z kilkoma przyjaciółmi (moje ciało dosłownie odrzucało ten płyn), zdecydowałam, że to koniec. Następnego dnia pobrałam aplikację trzeźwości i zaczęłam śledzić moją trzeźwość.
Dołączyłam do społeczności internetowej o nazwie Sober Time (trzeźwy czas) i w zasadzie sprawdzałam ją codziennie. Miałam odpowiedzialność przed tamtejszą społecznością.
Odkąd przestałam pić, uwolniłam energię psychiczną i fizyczną, aby rozpocząć pracę nad sobą.
Dziś mam świetnie płatną ścieżkę kariery. Interesuję się zdrowiem, dobrym samopoczuciem i rozwojem osobistym.
Mam oszczędności, zdrowie, ducha pomagania innym w stawaniu się lepszymi wersjami siebie i ogólnie głębsze poczucie celu w życiu. Mam szczęście, że żyję i nie mogę się doczekać kolejnych czterech lat trzeźwości.
Gdybym nie zaprzestała tego nawyku, nie byłabym bardziej energiczna fizycznie, zdrowsza, z prawdziwym poczuciem równowagi psychicznej i wewnętrznego spokoju.
Radzę odstawić alkohol i zaopatrzyć się w wyciskarkę. Pij życie, a nie śmierć. Alkohol łamie ducha, podczas gdy świeży sok podnosi na duchu. Alkohol to trucizna. To nie jest zabawne, tylko destrukcyjne i niszczy życie.
Wszystkiego najlepszego dla mnie z okazji CZTERECH LAT!” – Lashay Taylor
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI











0 Comments