1 część jest TU.
Nerki są bardzo mocno powiązane są z lękiem o przetrwanie, z poczuciem oparcia i z tym, czy czujesz, że możesz na tym świecie bezpiecznie istnieć.
Jest to narząd, który nieustannie reguluje gospodarkę płynami, ciśnienie, równowagę wewnętrzną organizmu… czyli dotyka również sprawy selekcji: co zostaje we mnie, co powinno zostać odprowadzone… z czym mój organizm daje sobie radę, a co go przeciąża.
Jeżeli więź z Twoją matką była chaotyczna, przerażająca, zimna, niestabilna albo nieprzewidywalna…
To będąc dzieckiem bardzo wcześnie zapisałaś / zapisałeś w sobie informację, która schodzi bardzo głęboko do Twojego ciała i obejmując także psychikę… i czujesz, że: Świat nie daje mi oparcia, a życie wymaga ode mnie ciągłej czujności.
Wówczas doświadcza się opuszczenia, zagrożenia i deprywacji emocjonalnej… czyli jako dziecko mogłaś / mogłeś być nakarmiony, ubrana, mieć dach nad głową, a jednocześnie nie mieć od mamy (i/lub taty ciepła), czułości, uważności, zainteresowania tym, co TY czujesz. Nie byłaś / byłeś widziana / widziany, więc rodzice nie reagowali na Ciebie adekwatnie.
Jeśli dziecko nie ma komu oddać swojego lęku, nie ma przy kim się wyregulować / uspokoić. nie ma takiego rodzica, opiekuna, który pomoże mu ten lęk unieść…
Zostaje z tym samo… a to, czego nie może udźwignąć psychicznie, wbudowywuje się w jego tkanki i komórki i zatrzymane w jego ciele.
Nerki są z tyłu tułowia, w okolicy lędźwi i bardzo dobrze pasują do tego obrazu…
Są schowane, działają po cichutku, nie domagając się uwagi od razu i przechowują nasze historie… szczególnie, jeśli będąc dziećmi nauczyliśmy się, bo innego wyjścia nie było, chować swój strach, nie pokazywać go i przeżywać wszystko we własnej samotności.
W relacji z matką bardzo łatwo kreuje się konflikt zależności…
Dziecko potrzebuje matki, bo bez niej nie przeżyje.
Jednocześnie może się jej bać… Bać się jej chłodu, zmienności, krytyki, odrzucenia, jej rozpaczy, jej bezradności, jej choroby, jej niestabilnych stanów… i po mału zaczyna instynktownie to rozumieć tak…
Nie mogę się do niej w pełni zbliżyć, ale nie mogę się też od niej oddzielić. Nie mam gdzie pójść.
Nie mogę swobodnie oprzeć się na na więzi, ale też nie potrafię z niej wyjść.
W młodym ciałku utrwala się wtedy stan życia 'pomiędzy’… mijają lata, podczas których organizm usiłuje utrzymać równowagę w warunkach, w których od dawna nie czuje bezpieczeństwa. I jest to bardzo wyczerpujący, przewlekły stan pośredni.
Objawy nerkowe są więc zapisem historii, w której żyje się tak, jakby miało się w sobie stale trwający alarm…
Jakby każdy błąd miał mieć poważne skutki… i za chwilę miało wydarzyć się coś, co zagrozi spokojowi, stabilności albo samemu życiu.
WAŻNE: Jeżeli matka była pogrążona w depresji, uzależnieniu, ciężkiej chorobie, chaosie emocjonalnym, chronicznym lęku albo po prostu nie mogła psychicznie unieść roli matki, dziecko odbiera to jako zagrożenie podstawowe… żyje tym także jego ciałko.
Nawet jeśli dziś jesteś bardzo dorosłą osobą, to cały czas pozostaje w Tobie część malutkiego dziecka…
Które już w brzuchu matki albo bardzo wcześnie po porodzie… mogło poczuć, że bezpieczeństwo nie jest pewnikiem… Wtedy tworzy się w Tobie tzw. część pilnująca, która bierze na siebie zadanie ochrony…
A zatem już wiesz, że trzeba… pilnować, trzymać w sobie, kontrolować, nie dopuścić, by przytłoczyło czy przerosło.
Gdy coś takiego przez lata zapisuje się w organizmie, ostatecznie daje przeróżne przejawy cielesne, o których w 1 cześci TU, jest znacznie więcej…
Jak np. tendencja do zatrzymywania płynów, obrzęków, uczucia ciężkości… albo wręcz odwrotnie: częste oddawanie moczu przy stresie, przymus szybkiego pozbywania się tego, co organizm odbiera jako nadmiar i wtedy w rzeczywistości nieustannie próbuje ochronić swój wewnętrzny porządek, który polega na tym… by się nie rozsypać, nie stracić nad sobą panowania i jakoś się utrzymać na powierzchni życia.
Nerki pracują w tle i długo potrafią nie dawać wyraźnych sygnałów o klopotach, które wewnątrz ciała już się nawarstwiają…
W związku z tym większość ludzi całymi latami nie łączy swojego odżywiania, stylu życia, jakości swoich myśli, poczucia częstego wewnętrznego lęku z obszarem arcy ważnych nerek.
Tymczasem długotrwały stres naprawdę wpływa na ich pracę, w końcu są ściśle połączone z nadnerczami… które nimi zawiadują…
Co ostatecznie podnosi poziom hormonów stresu, wpływa na ciśnienie tętnicze, gospodarkę sodowo wodną, napięcie naczyń i obciążenie całego układu regulacyjnego!
Wracając jeszcze do matki…
Jeżeli w ciąży przez wiele miesięcy żyła w lęku, poczuciu zagrożenia, biedzie, przemocy, konflikcie, osamotnieniu albo nieustannym napięciu psychicznym, dziecko wszystko to odbiera przez cały pobyt w brzuchu mamy podczas swojego rozwoju…
Przez:
- hormony i biologię jej stresu
- jakość jej oddechu i sposób w jaki to robi
- jej przyspieszone bicie serca
- napięcie jej mięśni i ciała
- przez to, czy jej ciało jest spokojne czy w ciągłej gotowości i pobudzeniu
- to jak reaguje na bodźce
- poziom zmęczenia
- zmiany w ciśnieniu jej krwi i przyspieszone tętno
- jakość regeneracji i snu
- i to czy ona potrafi wracać do równowagi, czy pozostaje w przeciążeniu
Dziecka ciałko uczy się wtedy funkcjonować w warunkach, w których bezpieczeństwo nie jest stanem wyjściowym i trzeba być… gotowym.
Do tego dochodzi sposób, w jaki takie doświadczenia zapisują się w postawie ciała…
… a u tych osób, które noszą w sobie nierozwiązany temat matki, ciało wyraźnie to pokazuje:
• okolica lędźwiowa jest przeciążona i mało elastyczna… cały tył ciała pozostaje w ciągłej gotowości do reagowania, ponieważ organizm cały czas jest w 'pogotowiu’, że trzeba będzie się bronić albo znów coś trudnego udźwignąć
• miednica nie pracuje swobodnie, dół ciała jest przyhamowany, pośladki mogą być mimowolnie ściśnięte, a ruch bioder ograniczony… tak ciało pokazuje, że nie miało zgody na pełny ruch i rozluźnienie
• całe ciało trzyma w sobie zbyt dużo… przez co jest usztywnione, mniej sprężyste, sylwetka i barki bywają pochylone do przodu, plecy przygarbione… to jest kolejny zapis ciała, które się chroni i chce zmniejszyć swoją widoczność
• brzuch nie jest swobodny, jakby był w nim stały nacisk od wewnątrz… chronił coś trudnego, dlatego rozluźnienie tej części, nawet w bezpiecznych sytuacjach, nie przychodzi naturalnie
• szyja i żuchwa również pozostają w stanie kontroli, co może dawać uczucie ściskania, zaciskania zębów, zgrzytania albo trudności w rozluźnieniu twarzy
• oddech jest spłycony… tak ciało nie pozwala sobie na pełne, swobodne, pełne bezpieczeństwa wewnętrznego oddychanie
• kontakt ze stopami jest ograniczony co oznacza, że układ nerwowy i świadomość ciała nie rejestrują ich w pełni… stoi się na czujności, zamiast mieć poczucie stabilności i właściwego ciężaru ciała
• może występować szczękościsk
• i ma się ogólne wrażenie, że ciało nie przechodzi w pełny odpoczynek, także gdy nic nie zagraża
W pracy z ciałem temat nerek łączy się z okolicą lędźwi, miednicy, brzucha i tylnej ściany tułowia…
Ważne jest więc przywracanie sobie poczucia, że nie musisz przez cały czas utrzymywać siebie siłą mięśni i kontrolą.
Praktykuj czucie ciężar ciała na krześle, na podłodze, łóżku, przestań stale trzymać siebie 'na baczność’.
Dobrze działa również powolne uruchamianie bioder, stóp… kręcenie nimi…
Kontakt z ziemią, czyli uziemienie, bose spacery, leżenie na glebie, tulenie drzew…
Łagodna praca z tyłem żeber, połączona z brzuchem i oddechem wydłużającym wydech.
Jeżeli dziecko przez lata niosło emocje matki, ratowało ją, pilnowało jej stanów, brało na siebie jej ciężar psychiczny…
Okolica lędźwi i tyłu tułowia bywa wtedy przeciążona mechanicznie, ale również żyje się w nieuświadomionym przekonaniu, że trzeba dźwigać więcej, niż się powinno.
Nerki są również obszarem związanym… z prawem do życia otrzymanego po matce i z tym, co przychodzi do nas przez żeńską linię rodu.
Wtedy możesz wewnętrznie czuć, czego nawet być może nigdy świadomie nie wypowiedziałaś / nie wypowiedziałeś…
Boję się stanąć pewnie na życiu, które dostałam / dostałem po matce.
Nie wiem, czy wolno mi wziąć od niej życie w pełni.
Oczekuję, że partnerka / partner da mi oparcie, którego nie udało mi się przyjąć wcześniej.
Jeśli będę żyła / żył lepiej niż matka, okażę się nielojalna / nie lojalny.
Jeśli naprawdę od niej wezmę… będę musiała / musiał uznać cały ból tej więzi.
Wolę cierpieć podobnie jak ona, niż poczuć się od niej oddzielona / oddzielony.
Nie mam w sobie zgody na spokój… skoro ona go nie miała.
Jeżeli w rodzie po stronie kobiet były losy:
- przemilczane
- pominięte i uznane za 'niewygodne’
- zawstydzające,
- wiązane z biedą
- odrzuceniem
- utratą dzieci (też aborcje)
- odebraniem komuś życia
- przemocą
- chorobą psychiczną
- wykluczeniem…
Wtedy potomkini / potomek może nosić zapisany w swoim ciele chroniczny lęk, którego źródła nie rozumie.
I nie tylko boi się swojego życia… ale może być w nieświadomej lojalności wobec dawnego cierpienia kogoś z rodu.
Temat nerek dotyczy nie tylko indywidualnej historii, lecz również tego, co niegdyś nie zostało właściwie przeżyte i nazwane…
Ważne jest dlatego zobaczyć, jak ten zapis działa w naszych emocjach, w bliskości, w życiowych wszelakich wyborach, we własnym ciele, ale też obszarze dotyczącym pieniędzy (o nich będzie szerokie ujęcie już za kilka dni w naszym warsztacie, o którym więcej na końcu wpisu.
To właśnie tutaj widać, jak bardzo ten wzorzec potrafi kierować życiem, często zupełnie poza świadomością…
Widziałam już mnóstwo osób rozdartych pomiędzy wiernością do cierpiącej matki… a własnym ruchem ku sobie, ku pragnieniem i zgodą na własne życie.
Jeżeli matka była schorowana, wyczerpana, biedna, zniszczona przez los albo psychicznie nieobecna…
Maluch nieświadomie czuje, że zdrowie, sytość, dobrobyt i spokój… byłyby zdradą…
Wówczas ten wewnętrzny w nim konflikt zapisuje się nie tylko w jego główce, ale ostaje również dużym śladem w ciele.
Popracuj ze zdaniem:
Biorę życie od matki i pozwalam sobie żyć po swojemu.
Wydrukuj je sobie, przyklej na ścianę w widocznym miejscu, albo na tyle telefonu… Konfrontuj się z tym, czytaj na głos…
I czuj w sobie wdzięczność… choć być nie może dała Ci tego co potrzebowałaś / chciałeś… ale dała Ci życie, co jest największym darem, jaki mogłaś / mogłeś dostać 🧡
Twoje ciało może zareagować na te słowa różnie… nawet bardzo mocno, ale to nie jest warunek…
Może pojawić się ból w okolicy lędźwi, pulsowanie, drżenie, wzruszenie, łzy… czy nagły lęk, a nawet opór, itd… Znaczy się, że poruszył się w Tobie stary zapis sprzeciwu wobec życia… albo dawny ślub lojalności wobec cierpienia. Jest to ważny krok w kierunku zmian, których pragniesz w swoim życiu…
A które DUŻO BARDZIEJ WSZECHSTRONNIE przerabiamy w 24 DNIOWYM CYKLU WARSZTATOWYM… i dzisiejszy wpis jest zaledwie jedną ze wskazówek…
Tak wiele na nas wpływa, o czym możemy nie mieć pojęcia… a więc mamy trudność w znalezieniu rozwiązania dla poprawienia własnej sytuacji i uwolnienia się od blokad, zastojów, wszelakich cierpień i niemożności ruszenia do przodu…
Dlatego warto wejść w ukierunkowaną pracę nad sobą, tym bardziej, że nasz intensywny, transformacyjny warsztat znika za półtora miesiąca, 30 kwietnia.
Zapraszamy Cię serdecznie, więcej o nim TU.
I dużo odwagi życzymy do przekuwania frustrującej stagnacji… w sukcesy, w dobre zdrowie, w obfitość mentalną i finansową…
Ale także w umiejętności tworzenia dobrych i pięknych połączeń z ludźmi… z Twoimi dziećmi, partnerami życiowymi, rodzeństwem, rodzicami, współpracownikami, szefami, itd. 🧡
Jeśli masz pytania odnośnie warsztatu, możesz napisac do nas przez formularz TU. Albo jeśli wolisz przez wiadomość prywatną na naszym FACEBOOKU.
AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI











0 Comments