„WSZYSTKO, CO JEST PRZEZNACZONE DLA CIEBIE, ZNAJDZIE CIĘ…
Tymczasem oddychaj, uśmiechaj się i dziękuj.
Idź spokojnie, ciesząc się krajobrazem i drogą, nie czyniąc ze szlaku środka do celu.
Zanurz się w podróży… do tej wiecznej chwili tu i teraz, przestaw się na odpoczynek w sobie.
Pozwól niektórym rzeczom odejść. Po prostu puść je.
Nie ścigaj niczego ani nikogo, ponieważ ścigając… odstraszasz to.
Pozwól, aby Wszechświat uporządkował energie, a Ty zrelaksuj się, ciesz się koncertem obrazów, orkiestrą smaków, wysublimowaną symfonią zapachów i dźwięków.
Wszystko, co ma się NIE WYDARZYĆ, NIE WYDARZY SIĘ, bez względu na to, jak bardzo będziesz się starać. Cokolwiek ma się WYDARZYĆ, WYDARZY SIĘ, choćbyś nie wiem jak starał się temu zapobiec.
Wszystko, co jest dla Ciebie, ZNAJDZIE CIĘ.
Tymczasem oddychaj, uśmiechaj się, dziękuj i pozwól istnieniu robić swoje. Po prostu pozwól kosmosowi zaaranżować swój boski plan. ~ Facundo Galati
JAK WIĘC ŚWIADOMIE PRZEKSZTAŁCAĆ SWOJE ŻYCIE…
… w którym przestajesz je przyspieszać, poprawiać, kontrolować, być nim sfrustrowaną / sfrustrowanym… i je niszczyć.
Jak zacząć WIDZIEĆ JE takim, jakie jest?
Od czego zacząć naukę dojrzewania w SOBIE?
I jak stworzyć ZAUFANIE do tego procesu?
Zerknij TU do naszego UNIWERSUM, jest to przestrzeń dla dojrzałego SPOTKANIA SIĘ Z WŁASNYM LOSEM, który w dużej mierze wynika z przynależności do systemu rodzinnego.
Rodzimy się w określonym układzie sił, a nie na czystej kartce…
I na nasze szczęście możemy nauczyć się kształtować los, poprzez uznanie tego, co jest 😊
Zapraszamy do czytania rozwinięcia tematu, który dziś rano poruszyliśmy na naszym facebooku…
Istnieje wyraźna różnica pomiędzy losem i wolnością…
LOS dotyczy tego, co zostało Ci dane… ta konkretna rodzina, kolejność urodzenia i jego miejsce, przeszłe wydarzenia, oraz wszelkie zwycięstwa i trudy.
WOLNOŚĆ zaś zaczyna się tam, gdzie przestajesz próbować być kimś innym niż jesteś… i przestajesz brać na siebie to, co do Ciebie nie należy…
Ta wolność polega na tym, że całkowicie JESTEŚ NA SWOIM MIEJSCU.
I żyjesz tylko swoim życiem.
Mnóstwo cierpienia na tej planecie bierze się z… NIEŚWIADOMEJ MIŁOŚCI.
I z tej miłości ludzie próbują ratować swoich przodków, co jest przecież niemożliwe…
Próbują ponosić ich winy, rekompensować ich krzywdy… własnym życiem.
Trzeba dużego rozpoznania, wiedzy i umiejętności dotarcia do tego, co rzeczywiście jest TYLKO TWOJE… a co nieświadomie dźwigasz za kogoś z rodu.
To z kolei OTWIERA MOŻLIWOŚĆ INNEGO LOSU W PRZYSZŁOŚCI.
Przeszłość jest niezmienna, a jej skutki są, jakie są…
Na to, co było… już nie masz wpływu.
I nawet nie powinnaś / nie powinieneś próbować tego zmieniać!
MASZ NATOMIAST WPŁYW NA SWÓJ OBECNY LOS… aczkolwiek nie w sposób, jaki zwykle sobie wyobrażamy.
Wpływ pojawia się fundamentalnie przez ZGODĘ na rzeczywistość, ale też przez ZAJĘCIE WŁAŚCIWEGO MIEJSCA w tym życiu i przez REZYGNACJĘ Z ROSZCZEŃ wobec niego.
Z tej postawy kiełkują decyzje, związki, relacje z ludźmi i działania, które mają ZUPEŁNIE INNĄ JAKOŚĆ 🧡
Życie nie chce być kontrolowane… ŻYCIE CHCE BYĆ PRZYJĘTE.
A gdy przestajesz walczyć ze swoim losem… los przestaje walczyć z Tobą…
Wtedy nie zmienia się to, co już było… ZMIENIA SIĘ TO, CO MOŻE NADEJŚĆ!
Nasza czytelniczka Kasia, którą serdecznie pozdrawiamy spytała nas:
A co jeśli los pcha do czegoś złego, a nie umiemy tego rozpoznać?
Los nie pcha człowieka ku złu w sensie moralnym ani destrukcyjnym dla jego życia. Los działa poprzez trzy potężne siły: przynależności, lojalności i porządku, a nie przez intencję skrzywdzenia. Problem pojawia się wtedy, gdy wewnętrzny w nas ruch wynikający z uwikłania systemowego… bierzemy za wskazówkę działania.
W rzeczywistości wiele impulsów / skłonności, które w nas się pojawiają, nie mają być zrealizowane, lecz rozpoznane… jako ślad czyichś losów, który został zapisany w naszej psychice, tkankach, komórkach, ciele…
Ów impuls / skłonność nie określa, że to jest Twoja droga, a tylko Ci pokazuje do skutku, byś zobaczyła / zobaczył… że ktoś wcześniej w Twoim systemie rodzinnym został pominięty, przeciążony, nadużyty, wykorzystany, lub co bardzo ciężkie zbiera brzemię… wykluczony.
I gdy nieświadomie próbujesz go odegrać w swoim życiu, w swoich decyzjach, działaniach, myślach… wtedy wchodzisz w powtarzanie losu… Przekonasz się o tym, że tak jest wtedy, kiedy coś zacznie Cię przerastać, przygniatać, będzie ponad Twoje możliwości dźwignięcia tego… wtedy to nie jest Twoje, a 'zassane’ po kimś z rodu, może po babci, dziadku, ich dzieciach, albo pradziadkach.
Najważniejsze jest zauważenie trudnego losu przodka, nawet jeśli to był psychopatą, gwałcicielem, katem i mordercą… BEZ OSĄDU! Nie wolno tego robić względem czyjegoś losu. Bywa to trudne, ale tylko wtedy porządek w życiu sam się zaczyna przywracać.
Los działa poprzez przynależność do rodziny, lojalność do niej i porządek.
Los nie pcha nas do zła.
Pcha do zobaczenia tego, co zostało NIEUZNANE, POMINIĘTE, NIE PRZEŻYTE DO KOŃCA I WYKLUCZONE (ogromnie często dotyczy to dzieci z aborcji & in vitro).
W systemach rodzinnych pojawiają się ruchy, które są obciążające… pociąg do cierpienia, autodestrukcji, powtarzania losów zmarłych, przejmowania win, chorób, nieszczęść.
I TO NIE JEST PRZEZNACZENIE… Jest to TYLKO INFORMACJA O UWIKŁANIU W CUDZY LOS… O tym, że ktoś tu nie został zobaczony… Tu coś nie zostało przyjęte.
Jeżeli nie potrafisz rozpoznać, co się z Tobą dzieje, można pomylić to uwikłanie z własną drogą życiową…
I wtedy faktycznie wygląda to tak, jakby los prowadził Cię w stronę czegoś niszczącego.
Ale w rzeczywistości to nie los, tylko… nieświadoma miłość, która chce być wierna systemowi za wszelką cenę, nawet bywa, że kosztem własnego życia…
Dzieci… one tak właśnie nieświadomie idą za swoimi rodzicami, którzy są pogrążeni w bólu, rozpaczy, cierpią psychicznie, są w otchłani nałogu, a nawet za ich śmiercią… Wtedy co dziecko mówi wewnętrznie? JA ZA CIEBIE MAMO, JA ZA CIEBIE TATO… UMRĘ.
Rozpoznanie pojawia się w bardzo konkretny sposób…
Ruch zgodny z własnym losem… poszerza, nawet jeśli bywa trudny.
Ruch wynikający z uwikłania… zawęża… Odbiera nam energię… Tracimy kontakt z własnym ciałem… Doświadczamy strat finansowych…
Nie jesteśmy zdolni do utrzymania związku…
Pakujemy się w toksyczne relacje raz po raz…
Nie możemy się dogadać z rodzicami, rodzeństwem…
Nie umiemy być solidnie osadzeni w byciu rodzicem, wychowanie dzieci wymyka nam się z rąk… a one same w końcu popadają w autodestrukcję…
Nie możemy znaleźć celu w życiu, kręcimy się w kółko…
Popadamy w kompulsy, nałogi, lęki…
Zaczynamy chorować…
I tracimy poczucie sensu w życiu…
O tym i znacznie więcej ogromnie dużo piszemy w naszym UNIWERSUM TU… ta przestrzeń holistycznie dotyka spraw człowieka i uczy jak w cierpliwym procesie, krok po kroku wysupływać się z dramatów życiowych, i jak ruszyć w stronę szeroko pojętej satysfakcji i spełnienia.
Nie jest to miejsce dla osób szukających magicznych instant rozwiązań rodem z bajek. Jest ono dla tych, którzy są naprawdę spragnieni zmiany i zdają sobie sprawę z tego, że będzie to wymagać konsekwencji, chęci, zaangażowania… i czasu.
Dajemy mnóstwo rzetelnej wiedzy i narzędzi, a gdy się wejdzie w zaufaniu w pracę własną… efekty także się pojawią!
Pamiętaj proszę, że autosabotaż, choroba, wypadki czy destrukcyjne decyzje nie są karą boską…
… tylko informacją, że ktoś wcześniej w Twoim klanie poniósł ciężar, który był zbyt ciężki, by dało się go unieść…
Wolność zaczyna się wtedy, gdy potrafisz powiedzieć wewnętrznie: Widzę to, uznaję to, kłaniam się przed tym i nie oceniam, ale nie będę tego kontynuować swoim życiem.
Dlatego los, choć potężny… w rozumieniu systemowo-psychologicznym… nie jest ślepą siłą, której trzeba się poddać bez refleksji. Jest strukturą, w której możesz zająć właściwe miejsce albo… próbować je zastąpić…
Kiedy przestajesz nieświadomie zastępować kogoś z rodu, odtwarzać jego los, a nawet myśli!, wówczas przestajesz być popychana / popychany w kierunku rzeczy, które nie są Twoje.
I tu wracamy do zaufania…
Zaufanie nie polega na biernym pozwalaniu, żeby działo się cokolwiek.
Polega na tym, że uczysz się rozpoznawać, gdzie kończy się los, a zaczyna uwikłanie.
Gdzie jest życie, a gdzie tylko szum historii innego człowieka, który w rodzinie był przed Tobą… choćby tylko na ułamki godzin lub tygodni.
Jest tu jeszcze jeden poziom do pracy własnej…
Niektóre ruchy losu będą dla Ciebie Trudno rozpoznawalne z poziomu umysłu, nawet bardzo świadomego… a to dlatego, że system rodzinny zrobi wszystko, by pozostało to nieuświadomione… dopóki nie będziesz mieć wystarczającej pojemności, by to unieść bez wchodzenia w autodestrukcję.
TU jest duże wsparcie do pracy własnej.
Bywa, że nie będziesz w stanie wcześniej rozpoznać, że wpływa na Ciebie lojalność systemowa, a nie Twoja własna droga…
To się dzieje na zbyt głębokich poziomach dla większości z nas. Ten mechanizm działa poza poziomem refleksji.
Dla przykładu… Jeśli przez lata wchodzisz w połączenia romantyczne, w których bierzesz odpowiedzialność za swoich partnerów, za ich emocje, działania, uzależnienia lub kryzysy, to dopiero po poważnym załamaniu Twojego zdrowia, depresji albo całkowitym wyczerpaniu zauważysz, że odtwarzasz los kogoś z rodziny.
Albo: Konsekwentnie wybierasz pracę ponad swoje siły, żyjąc w permanentnym stresie, obciążeniu dla ciała, będąc przekonaną / przekonanym, że tak trzeba… aż Twoje ciało zacznie reagować objawami, które uniemożliwią Ci dalsze funkcjonowanie w tym trybie… I wtedy pojawi się większa jasność, że to nie był Twój osobisty wybór, lecz coś większego ponad Ciebie… czyli przejęta lojalność wobec kogoś z wcześniejszych pokoleń.
Bywa tak, że dopiero po doświadczeniu skrajnym, jak np. wypadku, nagłej chorobie, utracie związku lub finansowej zapaści… zaczyna się widzieć, że przez lata realizowaliśmy nie swój porządek życia, lecz cudzy ciężar. Nie swoje marzenia, tylko może babci, albo dziadka, którzy wszystko stracili na wojnie, albo kogoś innego z własnego rodu, kto przepuścił pieniądze w zakładzie z sąsiadem, kto pił doprowadzając całą rodzinę na skraj wytrzymałości psychicznej, itd, itd.
To nie jest porażka rozwojowa, tylko sposób, w jaki TY wraz zapisami w Twoim ciele + Twój system rodzinny poprzez Twoje życie tu i teraz…
… zatrzymują proces, który kiedyś u kogoś nie mógł zostać rozpoznany bez poniesienia kosztów.
Ów zatrzymanie jest tylko granicą, choć bolesną, poza którą nie da się już dalej powtarzać tego samego schematu.
To, co bywa nazywane złym losem, nie jest pchaniem Ciebie w destrukcję, lecz powtórnym uruchomieniem znanego schematu, sprawdzającym, czy nadal będziesz w nim uczestniczyć…
Należy zrozumieć, że system rodzinny nie działa przez moralne kategorie dobra i zła, lecz fundamentalnie przez utrwalone wzorce reagowania. Jeżeli więc dany wzorzec przez lata był realizowany bez świadomości… pojawia się ponownie w podobnej formie.
I na przykład ponownie spotykasz partnera wymagającego ratowania, ponownie trafiasz do takiej pracy, gdzie znów będziesz tyrać jak wół i nienawidzieć tego, co robisz za zbyt małe pieniądze, ponownie weźmiesz odpowiedzialność za emocje kogoś innego, za jej / jego problemy lub konsekwencje nie własnych decyzji.
Czyli nieustannie pakujesz sie w takie czy inne maliny i cierpisz.
Musisz więc głębiej dotrzeć do siebie, by z tego poziomu już więcej nie wchodzić w działanie… które pachnie jak wiele poprzednich.
Brak działania w starym schemacie powoduje jego wygaszenie 😊
I gdy przestajesz podejmować się roli ratownika, kontrolującego, dźwigającego albo rekompensującego… sytuacja traci swoją dynamikę i przestaje się powtarzać.
Jeżeli natomiast znów odpowiesz szkodliwym Tobie działaniem… schemat zostaje podtrzymany i utrwalony, niezależnie od intencji czy poziomu świadomości.
Zaufanie do losu polega na rozpoznaniu, że to, co jest zgodne z Twoim własnym życiem, nie wymaga przekraczania granic… ani stałego ponoszenia kosztów emocjonalnych… za kogoś.
O tym wszystkim i znacznie więcej, bo także w kontekście zdrowia, stanów zapalnych, konkretnych chorób, biologicznym kontekście ich występowania i sposobów na uzdrowienie… w naszym UNIWERSUM TU.
Wracaj do siebie…
Trzymamy kciuki 🧡
AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI











0 Comments