Czas ten ma w sobie osobliwą sprzeczność…
Z jednej strony karmieni jesteśmy obrazami bliskości, miękkości, rodzinnego ciepła i pojednania. Z drugiej zaś strony wiele osób wchodzi w ten okres z napięciem w ciele i wewnętrznym poczuciem, że trzeba będzie coś… wytrzymać.
Święta dotykają miejsc bardzo starych i bardzo osobistych.
Nasze układy nerwowe reagują na doświadczenie… Jeśli więc wcześniejsze spotkania rodzinne wiązały się z oceną, zawstydzaniem, brakiem uważności albo przekraczaniem granic… ciało to zapamiętało.
Wystarczy zapach konkretnej potrawy, ton głosu, dobrze znane spojrzenie bliskiej osoby lub pytanie rzucone mimochodem, by uruchomiła się gotowość do… obrony.
Przy stole nie siedzą już tylko ludzie…
Tam są ich historie, urazy, ból, żal, niespełnione oczekiwania i mechanizmy przetrwania.
Gdy dźwigamy takie kalibry, wtedy reagujemy z automatu, dużo szybciej, ostrzej i mniej świadomie… Konflikty rodzą się niemal same.
Napięcie zawsze szuka ujścia…
Ciało robi dokładnie to, czego nauczyło się dawniej… by przetrwać.
Możliwość zmiany zaczyna się od rozpoznania.
Kiedy potrafimy nazwać sytuację jako stresującą, przestajemy wymagać od siebie natychmiastowej łagodności i spokoju.
Zanim coś się w Tobie odpali, pozbądź uważnie ze swoimi emocjami w kontakcie.
Gdy jesteś połączona/połączony z ciałem, Twoje instynkty nadal są obecne… ale przestają Tobą rządzić.
Pooddychaj głębiej, osadź się w tu i teraz, poczuj swoje stopy na podłodze, ciężar ciała na krześle, własne granice, odsunę się myślami od sytuacji, która Cię triggeruje.
Oddychaj… Z tego miejsca łatwiej będzie Ci wybrać reakcję, która posłuży Ci bardziej niż automatyczne, odruchowe schematy.
Święta nie muszą stać się polem walki. Nie muszą być próbą charakteru.
Mogą być czasem uważnego sprawdzania, na co masz zgodę,… a na co już nie.
Na ile możesz się zbliżyć, a gdzie potrzebujesz dystansu.
Jak długo chcesz zostać przy tym stole.
Kiedy potrzebujesz wyjść na spacer po oddech, zmienić temat, zadbać o siebie w prosty, cielesny sposób.
Świat się nie zatrzyma, ludzie nie staną się nagle magicznie inni, a trudne historie rodzinne nie znikną.
Zmienić się może Twoja pozycja wobec nich.
Odpuść walkę.
Wejdź w przytomną obecność, w miejsce w teraz, nie w to, co kiedyś sączyło się bólem.
Poczuj w sobie mniej przymusu, a daj sobie więcej wyboru.
Naprawdę tyle wystarczy, byś mogla/mógł poczuć większe bezpieczeństwo w czasie, który dotąd bywał z jakiegoś powodu dla Ciebie, ale i dla Twoich bliskich trudny.
Niechaj ten okres stanie okazją do łagodnego przyglądania się przede wszystkim… SOBIE 🧡
WPIS AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI
🔸 W naszej przestrzeni UNIWERSUM pracujemy z takimi doświadczeniami dokładnie na tym poziomie, na jakim realnie dotykają naszego człowieczeństwa. Dołącz do nas, by wzrastać poza to, co Ciebie rani: TU.










0 Comments